Co gały widziały...

Co gały widziały...


Oglądasz wersję archiwalną wątku "Co gały widziały..." z forum www.zaginiona-biblioteka.pl/





Strona 1 z 61, 2, 3, 4, 5, 6

Zła
2007-10-19, 20:26
Jak w temacie xD

Jako, że mój małż siedzi w sanatorium, a ja sama w domu to polazłam do kina.
Wybrałam się na Gwiezdny pył. Miałam ochotę na coś lekkiego, zabawnego, lekko wzruszającego. Gwiezdny pył zapewnia to wszystko, dodatkowo bardzo fajne efekty specjalne. No i występuje tam Miśka Pfeiffer
Książki nie czytałam, może i dobrze, bo nie porównywałam w trakcie seansu czy się zgadza czy nie tylko cieszyłam się oglądaną historią.

8/10

Metzli
2007-10-21, 11:11
Też się niedługo wybiorę na Gwiezdny pył

Ale film o którym chciałabym napisać to Katyń. Na początku nie za bardzo miałam ochotę się na niego wybrać, bo to babranie w historii już zaczyna mnie nużyć. Choćby sprawa teczek i ciągle wywlekanych spraw Ale poczytałam trochę o tym filmie i jednak się zdecydowałam.
Film co najważniejsze nie jest patetyczny, a tego chyba się najbardziej obawiałam, nie ma też w nim epatowania polską krzywdą - tylko proste przedstawienie faktów. Co mi się podobało Wajda nie skupił się na tylko jednym wątku - czyli np. tych oficerach, ale udało mu się pokazać całość trochę w szerszej perspektywie. I mamy przedstawioną sytuację żołnierzy, ich przewidywania co do dalszego losu i z drugiej strony życie osób - rodziny, która musi sobie jakoś radzić w zaistniałej sytuacji. Pokazanie ich postaw jakie przyjmują - czy jest to całkowity bunt wobec zastanego stanu rzeczy czy raczej próba ułożenia sobie życia w nowych warunkach.

Według mnie film naprawdę się Wajdzie udał Nie daję oceny, bo jakoś tak dziwnie oceniać taki film. Powiem tylko, że warto ten film obejrzeć.
Zła
2007-10-24, 18:30
Szczury prześladują mnie od jakiegoś czasu w kinie i w telewizji, więc się wybrałam na Ratatuja.
Bajki z wytwórni Pixar przeważnie są udane i tak jest z tą, ale jak zwykle jest jakieś małe "ale". W przypadku tego filmu spodziewałam się czegoś przy czym będzie można się pośmiać i to sporo. Niestety taki moment był tylko jeden i to bardzo krótki pod koniec filmu. Szkoda. Bajkę ogląda się bardzo miło, główny bohater, czyli szczurek o imieniu Remi jest bardzo sympatyczny i milusi, kucharz troszkę gamoniowaty, a czarny charakter zawzięty i nieustępliwy. Kolejne ale to to, iż bajka jak to bajka jest raczej skierowana do najmłodszych, a Ci mogą się troszkę nudzić, bo raczej ich nie obchodzi co dodać do jakiej potrawy...

7/10
Tyraela
2007-10-24, 19:27
Całkiem przypadkiem udało mi się obejrzeć "Wzgórza Mają Oczy" - byłam ciekawa, głównie z powodu mnogości negatywnych opinii xD na początku mi się cholera podobało, strasznie falloutowy klimacik. Grzyby atomowe, zdjęcia zmutowanych dzieci i ta charakterystyczna muzyczka, która stylem bardzo przypominała podkład dźwiękowy intro z falloutów. A później już równia pochyła - scena "gwałtu" raczej zabawna niż straszna, film nudny i raczej żałosny niż straszny. Nie zaskakiwał wcale. Eeee tam, nie warto.

Tigana
2007-10-28, 23:50
Obejrzałem ostatnio "Gwiezdny pył" i mam mieszan uczucia. Wydaje mi się, ze odstępstwa od pierwowzoru literackiego są zbyt duże i tak naprawdę otrzymujemy zupełnie inną historę. Owszem jest Tristan i Gwiazda, ksiażęta Cytadeli Burz i czarownica, ale to nie to samo. Na przykład taki Targ - w powiesci odbywał się raz na ileś lat po naszej stronie Mury, w filmie jest po magicznej. Prawie od początku filmu wiadomo kim tak naprawdę jest matka głównego bohatera. Zabrakło motywu wędrówki Tristana po magicznej krainie, spłycono również jego przemianę z młodzieńca w mężczyznę. No i dopisany na siłę happpy end.
Mam też mieszane uczucia co do postaci odgrywanej przez Roberta de Niro - jest to kawałek świetnej zabawym, ale zupełnie z innej bajki. Za to wyborne są wątki z Czarownicą (ach ta Pfeiffer) i książąt z cytadeli Burz -po prostu cudny. Efekty specjalne są, ale raczej średniej jakości, za to ładnie są wkomponowane w cały film.
Ogólnie 7/10 bo dobrze sie ogląda.

A później już równia pochyła - scena "gwałtu" raczej zabawna niż straszna, film nudny i raczej żałosny niż straszny.
Jedyne zaskoczenie - obstawiałem, ze ktos inny przeżyje. Co do "gwałtu" - też byłem nieco zdziwiony, bo naczytałem sie, zę to taka okrutna i naturalistyczna scena. W praktyce mamy raczej scenę okrutną, ale nie za sprawą "gwałtu" a samej przemocy i zabójstw.
MadMill
2007-10-29, 16:03
Mam też mieszane uczucia co do postaci odgrywanej przez Roberta de Niro - jest to kawałek świetnej zabawym, ale zupełnie z innej bajki.
Nie no baletnica mnie rozłożyła. Film? No ja się nieźle bawiłem, a film nie był ekranizacją lecz bardziej filmem na podstawie, temu tyle zmian w fabule. Można było się pośmiać i miło spędzić te 2 godzinki w kinie. Chociaż było parę dłużyzn które mnie usypiały. Niemniej jednak film nie wypadł tak źle jak myślałem.
Te 7/10 to zasłużona ocena.
Maeg
2007-10-30, 13:45
El Cantante w reżyserii Leona Ichaso, występują między innymi Marc Anthony (Hector Lavoe ) i Jennifer Lopez (Puchi).
Film opowiada o karierze Hectora Lavoe, króla salsy. Piosenkarz pochodzi z Puerto Rico i przyleciał do Nowego Yorku by zrobić karierę, co mu się udało. Uzależnił się od heroiny itd. Czyli historia jakich wiele. Film dla osób które nie kochają salsy (jako tańca, muzyki) momentami jest nudny. Przyzwoita gra Lopez zaskakuje, szczególnie czarno białe wstawki. Ogólnie średnio, film mógłby być ciekawszy ale od samego początku ciąży nad nim fatum heroiny, wydawał mi sie nią przytłumiony i na siłę starano się stworzyć melodramatyczną otoczkę. Da się obejrzeć, ale pod warunkiem że nic lepszego nie masz pod ręką

5-/10
Regissa
2007-10-30, 14:02
Nightwatching Petera Greenawaya to dziwny film (to chyba nie jest dla nikogo zaskoczeniem?). Opowiada historię powstania obrazu "Straż nocna albo Wymarsz strzelców" Rembrandta, opowiedzianą przez malarza oraz jemu współczesnych, w tym występujących na płótnie Amsterdamczyków - tak w skrócie można ten film przedstawić. Ale czy to do końca jest film? Czy raczej teatr i do tego awangardowy, choć jednocześnie i kostiumowy... Trudno jednoznacznie na ten temat się wypowiedzieć, ale przecież nie wszystko trzeba szufladkować. Scenariusz tego filmu bardzo przypominał mi książkę Josepha Hellera "Namaluj to", gdzie autor dokonuje szczegółowej analizy postaci malarza (też Rembrandta) na podstawie jego dzieł oraz niektórych dokumentów pozostałych po jego bujnym życiu. W filmie reżyser stara się nam pokazać "drugie dno" powstającego obrazu i jego związek z codziennym życiem artysty. Zabieg interesujący, przyznaję, choć dla wielu jednak nie do przejścia (sporo osób opuściło kino przed końcem seansu). Właściwie nie ma tu akcji, jest tylko ciąg dialogów lub monologów z wielką sztuką w tle.
Największą zaletą filmu są zdecydowanie zdjęcia, niemal każde ujęcie wygląda jak siedemnastowieczny obraz ze szkoły niderlandzkiej. Może nieco irytująca jest muzyka oraz niekiedy "przesada fizjologiczna" w niektórych scenach Za to potwierdza się moje przypuszczenie, że aktorów mamy na poziomie europejskim: kilkoro "naszych" niemal w ogóle nie wyróżnia się na tle pozostałej obsady, no może nieco twardziej wymawiają niektóre nazwiska
Ogólna ocena zatem - 7/10
Villemo
2007-10-31, 07:03
Ja obejrzałam ostatnio film "Dziewiąta Kompania". Bardzo mi się podobał, chyba jeden z najlepszych filmów wojennych, które widziałam. Film opowiada o rosyjskich żołnierzach na misji w Afganistanie... Polecam
Toudisław
2007-10-31, 10:47
Obejrzałem Gwizdy pył i muszę powiedzieć że jestem bardzo zadowolony z tego co zobaczyłem na ekranie. Naprawdę dobrze zrobiona ekranizacja. Fabułą w porównaniu do książki jest zmieniona ale jakoś to nie razi mnie specjalnie. Plenery i efekty specjalne na bardzo wysokim poziomie dziki czemu film przyjemny dla oka. Na pochwałę zasługuje gra Aktorów bo ta jest bardzo doba, są chyba dobrze dobrani do swoich ról. Bałem się ze komercja zamorduje ten film. Jednak okazało się że można znaleźć rozwiązanie kompromisowe zrobić dobry film Fantastyczny nie robiąc przy okazji z niego komercyjnej kichy
Prev
2007-11-01, 23:51
Dzisiaj miałem przyjemność (?) obejrzeć "Straż Dzienną" na podstawie powieści Łukanienki.
Czy film mnie urzekł - średnio... Uważam że jednak pierwsza część była lepsza, druga skupia się bardzo na postaci Antona i jego syna. Ogólnie w filmie jest kilka fajnych i spektakularnych akcji, ale to już nie ten humor, nie ten styl... Mimo wszystko polecam obejrzeć film ze względu na samą fabułę i ładne efekty wizualne, ale zachwycać się nim... Absolutnie odpada...
5.5/10
Olisiątko
2007-11-05, 23:21
Własnie obejrzałem film który zaorał mi musk i sprawił, że albo umierałem ze śmiechu albo siedziałem z owartą paszcza i szcząką na podłodze. Prosze Państwa:
GRINDHOUSE : PLANET TERROR

Ku radości Elektry:
MOŻLIWE SPOILERY Z TEGÓŻ FILMU

Wyobraźcie sobie Kill Billa. Czym jest? Czystą parodią filmów sensacyjnych i jednocześnie świetnym kinem. Grindhouse jest czyms bardzo zblizpnym, jednak nie dla filmów sensacyjnych, lecz dla horrorów. Horrory z zombiakami i zarazami zostały zjechane w śliczny sposób. Oto mamy baze wojskową w której jacys zołnierze sobie strzelają i jakiś tam wirus uwalnia się do atmosfery. Znajome? Aż za abrdzo. Oczywiście powoduje to powolne przeobrazanie się ludzików w zombiaków czy tez inne bezmózgie stwory (polityków?). Plejada naszych bohaterów jest doprawdy interesująca, stripteaserka bez nogi (świetny motyw z karabien a póxniejsze rozwinięcie tego (rocket jumpy na granatniku i sama końcówka... xD) śliczne, jakiś desperado z dziwną przeszłościa, dwaj bracia z których jeden jest szeryfem a drugi szefem baru z grillem, lekareczka, dziwki, alfons i jakas zbieranina niewiadomo czego.
W filmie chlasta krew, latają kończyny i ogólnie jatka, na początku sądziłęm, że to jakis film gore. Ale tak nie jest
Efektywne zdjęcia! Film był kręcony na bodajże starych tasmach (nie znam sie na technice filmowej) albo dodane efekty po nakręceniu. Pełno jest przeskoków klatek w góre i w dół, dużo zakłóceń obrazu, jakby usterek technicznych. Ale wszystko zamierzone. Do tego dochodzi to, że jak zaczeła się scena miłosna to klatka filmu jakby się zjarała i wyświetlono napis "Brak Rolki Filmu. Przepraszamy Za Problemy. Dyrekcja Kina" i przeskok akcji naprawdę, świetne
Mamy tutaj bardzo interesujące osoby odpowiedzialne za film... zresztą w samym filmie gra Bruce Willis oraz kilku interesujących aktorów (gosc który gra Sayida w LOST np). A kto jest reżyserem tego czegoś? Sam Robert Rodriguez. A to już samo w sobie gwarantuje dobry film. A skoro Rodriguez to i jest Tarantino

KONIEC SPOILERÓW I RECENZJI

Film polecam każdemu fanowi świetnych parodii horrorów w wykonaniu mistrzów (Rodriguez, Tarantino...) oraz każdemu kto chce mieć zaorany musk
Solidne 9/10
Liv
2007-11-11, 13:34
Elżbieta- Złoty wiek

Cztery lata to sporo ... cierpliwie czekałam, aż skończą się zdjęcia na planie, a w sieci pojawi się pierwszy zwiastun filmu, który po obejrzeniu narobił mi jeszcze większego apetytu.
... a potem przyszło rozczarowanie. Kurcze, dlaczego zawsze tak jest?!
Sama rola Elżbiety, w wykoniu Cate Blanchett - znakomita! Naprawdę, kawał dobrego aktorstwa, tutaj nic się nie zmienia.
Jednak gdzie się podział klimat filmu? Reżyser postawił na fantastyczne elementy, przy oglądaniu których miałam ochotę wyłączyć komputer.

6/10
Dobromir
2007-11-13, 02:55
Elżbieta - Złoty Wiek

W przeciwieństwie do Liv nie miałęm do tego filmu żadnych oczekiwań. Ot, obejrzałem bardziej z nudów niz jakiegokolwiek innego powodu.
To co nastąpiło po moim wkroczeniu na salę kinową było największą stratą czasu w moim życiu. Czasami mówimy o tym jak "lubimy" albo "nie lubimy" jakiegoś filmu. Jest to rzecz ajsna tylko wyrażenie, film dostarcza nam rozrywki albo nie. Nie odczuwamy do niego niechęci czy przyjaźni.
No cóż, to był pierwszy film do którego żywiłem szczerą i osobistą niechęć. Gdyby spersonifikował się przede mną, kopnąłbym go w klejnoty i poprawiłbym gdy ten leżałby już na ziemi.
Całkowity brak wierności historii. Przygłupi scenariusz. Całkowity brak jakichkolwiek wydarzeń przez większość filmu. Kartonowe postaci. Clive Owen.
Jeśli tkos zaproponuje ci darmowy bilet na ten film, rozważ natychmiastowe użycie przemocy fizycznej, najprawdopodobniej jesteś właśnie cieżko obrażany.
Nefren
2007-11-13, 10:38
Transformers

Byłam mile rozczarowana po obejrzeniu tego filmu, bo podchodziłam do niego jak do jeża. Ogólnie do historii o transformerach mam straszny sentyment, bo właśnie z nimi kojarzy mi się dzieciństwo. Dlatego obawiałam sie, że ten film zniszczy mi piekne wspomnienia. Spodziewałam się filmu, dla którego scenariusz jest tylko pretekstem dla pokazania kilku wypasionych efektów specjalnych. Jednak film był calkiem udany, historię opowiedziano z niebanalnym humorem, no i oczywiście efekty też były niczego sobie. Mogłabym jedynie ponarzekać nad projektami robotów 9jak dla mnie były zbyt robotowate ) i może nad długością. Obcięcie o jakieś 20 min nie przyniosło by szkody.

Ogólnie 8/10
Nevi
2007-11-13, 20:08
Katyń

Ajaj, wielka premiera, wielki film, arcydzieło, mistrzostwo filmowe, bla, bla bla, bla bla, ble, rzygi i tak dalej.

Byłem na filmie, obejrzałem i tyle mniej więcej było uczuć, ot, wyskoczenie do kina na średniej jakości film, traktujący o bestialstwie rosjan, zabijających polskich oficerów. Przepraszam bardzo, w samym filmie to scen tyczących się samych ofiar było niewiele, początek króciutki, potem wstawki, a na sam koniec sceny mordowania. Jak to znajomy określił, "film jednej sceny", i fucktycznie, poza ostatnią sceną w filmie niewiele się działo, a nazwa "Katyń" jest - IMO - nieadekwatna, ponieważ relacjonowanie tego co się tam wydarzyło poprzez pryzmat kobiet owych oficerów, jest jak dla mnie chybionym pomysłem. Podobała mi się za to lekka symbolika występująca w filmie, a to przykryty dziżus, a to pęknięta tablica nagrobna, a to śpiewanie jakiejś tam kolędy w więzieniu w kościele, gdzie wszyscy stali idealnie na planie krzyża templariuszy. Miło.

Ziewałem wielokrotnie, gdy kobiety wspominały, gdy kobiety próbowały się dowiedzieć co z ich mężami, gdy kobiety chciały nagrobki postawić, a księżą byli zastraszeni, jednak gdy Chyra sobie strzelał w łeb i lżył rusków w ich kantynie, to nie ziewałem. Ot, jakaś rozrywka, pomiędzy wszechobecną beznadzieją i rozgoryczeniem owych dam.

Ostatnia scena faktycznie bardzo "mechaniczna", pięknie przedstawiony został sama mechanika zabijania. To był taki... ubój, o, właściwe słowo.

Ogółem "Katyń" mnie nie poruszył w żaden sposób, pewnie ze względu na przedobrzenie z życiem owych kobiet, a nie samych ofiar, dlatego też oceną moją będzie:
4/10
Nefren
2007-11-14, 17:57
Resident Evil III - Zagłada

Aż mnie wcięło kiedy sie dowiedziałam, że jest jakaś kontynuacja. Ale niby czemu nie skoro dwójka miała zakończenie proszące sie o ciag dalszy. Tak więc mamy akcję rozpoczynającą sie kilka lat po wydarzeniach z Apokalipsy. Wirus wymknął sie spod kontroli i opanował cały świat. Na ziemi wymarło niemal całe życie. Pozostało tylko niewielu ocalałych. Organizacja Umbrella nadal pracuje nad antidotum, do którego kluczem jest nasza główna bohaterka Alice (Jovovich).
Cały cykl mnie specjalnie nie zachwycił. Ot taki sobie filmik o zombiakach, korzystajacy na popularności gry. Żadnych rewelacji. Zagłada nie odchodzi do schematu, ba jest nawet gorsza. Brak w niej logiki, wątki są pourywane, zakończenie banalne(i jakżeby inaczej... otwarte). Ogólnie strasznie naiwne.

Ocena 3.5/10, bo oglądałam w miłym towarzystwie
Tyraela
2007-11-23, 22:24
Byłam dzisiaj na Beowulfie.

I jestem zawiedziona - ze zwiastunów miało być coś fajnego, ciekawego, w końcu coś, na co czekałam. Tematyka interesująca, no i Jolie <3
Tymczasem pierwsze wrażenie: o mój boże, to jakaś cholerna animacja. Drugie: no, może coś z tego będzie, to tylko poprawki komputerowe. I z tym po prostu przesadzili. Miałam nadzieję, że przyszłam na film, a nie na animację. Czułam się, jakbym oglądała filmik z gry komputerowej. Masakra, wyszło strasznie sztucznie, nie podobało mi się to wcale. A szkoda, mogli poprawić tylko efekty specjalne. Ogólnie reszta technicznie oczywiście bez zarzutu: muzyka nieźle dopasowana, aktorów i ich grę ciężko mi oceniać, gdyż często przez tą komputerową obróbkę poruszali się jak kołki. Przyzwoicie się reszta prezentuje.
Pod względem fabularnym z kolei nie jest wcale tak źle. Historia niezwyciężonego wojownika, któremu oczy namydlili obietnicami prezentuje się okazale. Naprawdę, nie mam nic więcej do powiedzenia niż: jest przyzwoicie. Nie brakuje w filmie humoru ("Słowo daję, on nie ma pyty!") ani smakowitych scen (grzechem byłoby tu nie wspomnieć o nagim Beowulfie, mrrrr... XDDDDD). Czasem było na co popatrzeć!

Ogólnie i podsumowując: mogło być coś lepszego. Ani mnie momentami ziębił, ani parzył, ale z przewagą nudy. Zdecydowanie na ogromny minus jest poprawianie komputerowe całego filmu. A szkoda.

4/10
Asuryan
2007-11-23, 22:45
Byłam dzisiaj na Beowulfie.
Trójwymiarowym czy wyświetlanym na zwykłym ekranie
Tyraela
2007-11-23, 22:48
Na zwykłym ekranie
Asuryan
2007-11-23, 23:01
Z tego co wiem, to Beowulf był produkowany z myślą o trójwymiarze. Stąd też koniecznym było poprawianie komputerowe całego filmu w wersji normalnej (trójwymiar polega na puszczaniu 2 różnych taśm z projektorów, co powoduje rozmycie obrazu po zdjęciu okularków). Lepiej już było wydać te parę złotych więcej i pójść do I-Maxu (bądź jego odpowiednika w Szczecinie)
Tyraela
2007-11-23, 23:09
O ile w ogóle jest taki odpowiednik w Szczecinie - ja o niczym takim nie słyszałam i możliwe, że taki obiekt nie istnieje w naszym mieście xD
Mogli wyprodukować dwie wersje, jedną normalną a drugą 3D. O o.o
Asuryan
2007-11-23, 23:19
Mogli wyprodukować dwie wersje, jedną normalną a drugą 3D. O o.o
I to zrobili, bo wersji trójwymiarowej w ogóle nie dałoby się obejrzeć bez okularków xD Zrobili to jednak prawdopodobnie na zasadzie konwersji z wersji trójwymiarowej, a nie kręcąc cały film od nowa.
Tyraela
2007-11-23, 23:32
W takim razie moja niska ocena i niesmak na twarzy po wyjściu z kina spowodowane zostały moją niewiedzą - co nie zmienia faktu, że ocena pozostaje taka, jaka jest. Bo film to film, a nie trójwymiarowe wymysły! xD
Kombinują strasznie, oj kombinują.
Asuryan
2007-11-23, 23:49
W takim razie moja niska ocena i niesmak na twarzy po wyjściu z kina spowodowane zostały moją niewiedzą - co nie zmienia faktu, że ocena pozostaje taka, jaka jest.
Dlatego też drążyłem temat, bo bałem się że to ocena z trójwymiarowego kina - a do takiego na obejrzenie tego filmu mam zamiar się wybrać.

Kombinują strasznie, oj kombinują.
Technika idzie naprzód... a że niektóre miasta za nią nie nadążają
Dobromir
2007-11-23, 23:53
Beowulf

Zmodernizowana wersja pierwszego angielskiego poematu o tej samej nazwie, akcja dzieje się w Danii w XI wieku. Dzielny, mimo, że obdarzony wielkim ego, wojownik Beowulf przybywa do królestwa by zabić miejscowego trolla.
Po pierwsze, cała produkcja ma tylko jednego 'prawdziwego' aktora, tj Angelinę Jolie. Wszystko jest generowane komputerowo co niektórych moze zrazić, mi jednak zdecydowanie podobało się. Konie biegały nieco... podejrzanie, ale w sumie była to bardzo miła odmiana od tradycyjnych filmów. Widziałem zarówno wersje 3D jak i zwykłą i mimo, że efekty w tej pierwszej były całkiem przyjemne, nie byłem nią specjalnie zachwycony. Ot, ciekawy dodatek, nic więcej.
Postaci były, moim zdaniem, pierwszorzędnie napisane. Wszystkie doskonale spełniały swoje drugorzędne role, a Beowulf bardzo przyjemnie zaskakiwał jako nietypowy, niedoskonały bohater. Większosć scenariuszy wciska nam albo doskonałego, cudownego, pozbawionego wad bohatera, albo twardego, opryskliwego, ubranego w czarną skórę [heh xD] 'antybohatera'. Beowulf różni sie tym, że mimo iż jest zdecydowanie odważny, silny etc, ma bardzo ludzkie słabości. Głosy postaci są świetnie dobrane, z kilkoma szczególnie ciekawymi akcentami. Miodzio.
Muzyka. Bez niej ten film byłby co najwyżej przeciętny, jest jednak idealnie dobrana i nie pozbawiona charakteru - widz nie czuje się jakby słuchał kolejnego soundtracku z Gladiatora [mógłbym przysiąc, że ostatnimi czasy używa go co drugi film].

Podsumowując, przyjemnie się zaskoczyłem. Po zwiastunach spodziewałem się czegoś a najlepszym wypadku przecietnego, a dostałem jeden z najlepszych filmów ostatnich miesięcy. Warty obejrzenia przynajmniej raz [ja jak narazie widziałem go trzy razy].
8/10
Gand
2007-11-25, 22:12
Beowulf

W sumie nie przewidywałem, że trafię na ten film do kina, ale tylko on wydał się sensowny z repertuaru, który był dostępny w danej chwili. Wchodząc na salę wiedziałem tyle, że to wikingowie i fantasy. Wielkie więc było moje zaskoczenie, gdy okazało się, iż jest to animacja w całości cyfrowa. Szczerze - trochę mnie to zniechęciło, bo od razu przypomniało mi się komputerowo robione Final Fantasy. Na szczęscie jeśli chodzi o stronę wizualną Beowulf broni się doskonale. Dość powiedzieć, że momentami zapominałem, że to animacja cyfrowa a nie prawdziwy film. Animacja postaci, ich mimika, gestykulacja i ogólnie rzecz biorąc animacja stoją na bardzo wysokim poziomie - choć oczywiście są momenty, które mogłyby zostać wykonane lepiej. Dla malkontentów filmów robionych za pomocą komputerów - do których po części należę - z pewnością ważne będzie to, że Beowulf naprawdę daje radę i momentami wywołuje autentyczny zachwyt. Wystarczy wspomnieć cudownie wykonanego smoka. Nie pamiętam kiedy w jakimkolwiek filmie widziałem tak doskonale animowaną gadzinę. Choćby żeby go zobaczyć warto się na Beowulfa wybrać. Scen, które robią wrażenie jest znacznie więcej i naprawdę jest na czym zawiesić oko. Fajnie zrealizowane walki ale także samo otoczenie, dopracowanie w najdrobniejszych szczegółach - wystarczy wspomnieć o jaskini, w której mieszkały demony.
Jeśli chodzi o kwestię fabularną też jest bardzo przyzwoicie. W creditsach uwagę przykuwa bardzo jedno nazwisko - Neil Gaiman. I wszystko jasne. Początek wydaje się strasznie infantylny i naiwny ale potem, choć film tak naprawdę nie zaskakuje, jest lepiej. Mamy do czynienia z nieźle opowiedzianą, nie odpychającą ani nie sprawiającą wrażenie infantylnej, historią.
Czy warto? Beowulf nie zachwyca, ale ogląda się go z każdą minutą coraz bardziej przyjemnie. Warto zaznaczyć, że ogląda, bo jest jednak film do patrzenia. Fabuła jest i wypada zadowalająco, ale zdaje się, że jednak głównym atutem Beowulfa jest imponująca strona wizualna. Ja pieniędzy wydanych na bilet nie żałuję i - wracając do pytania z początku akapitu - uważam, że warto.
7+/10
Tyraela
2007-12-03, 16:52
"Hitman"

Szczerze mówiąc nie miałam jakiś nie wiadomo jak wysokich wymagań, nawet nie bardzo miałam zamiar iść na ten film. Cóż, kumple zaprosili mnie, to poszłam, co sobie będę odmawiać. Zaznaczam, że z grą miałam jako-takie kontakty, raz większe, raz mniejsze, ale fanatyczką nie jestem.
Od strony technicznie jest fajnie, chociaż nie jest sielankowo. Do plusów należą naprawdę fajne sceny strzelanin, walk, nie jest to jednakowa siekanina, wprowadzili trochę urozmaicenia. Muzyka w pełni spełnia oczekiwania, dobrze dopasowana, przypuszczam, że buduje klimat (trudno zbudować klimat z rechoczącymi kumplami po obu stronach xD). Są wpadki mniejsze: raz 47 walczy w rękawiczkach, a za chwilę ich nie ma. No i większe: kiedy walka/śmierć sama w sobie nie jest efektywna, trzęsą kamerą. Wkurza to straszliwie, jak walczyło dwóch łysych to nie wiedziałam który jest który xD
Poza tym no aktorzy. Czytałam mnóstwo narzekań, że aktor nie taki, że powinien być starszy, taki, siaki, wyższy, szczuplejszy, sratatata. A ja wam powiem, że aktor dobrany jest nieźle, gra całkiem (chociaż czasem trudno mi jest ocenić grę), ma bardzo fajny głos xD zresztą też mi powód do narzekania, kiedy podczas gry widzieliście tyle, co jego potylicę... Nic to aktora nie mam, prócz tego, że podejrzanie często łypał spod byka i przez to naprawdę wyglądał jak Sarevok.
Fabularnie nie kuleje. Na początku myślałam, że będzie happy end, że w ogóle odejdą w pewnym momencie od założenia charakteru 47, że wyjdzie z tego och ach forever love a 47 przestanie zabijać. Jak to jest? Obejrzyjcie sobie sami, powiem tylko, że nie poszli w schematy. Nie całkowicie przynajmniej.
Ogólnie dla tego, kto nie oczekuje czegoś więcej niż przyjemnych scen mordobicia i panów z różnych organizacji wojskowych (ew. popatrzenia sobie na czasem rozebrane ciało 47 ) to dobry film. Ot, obejrzeć można.

7/10
Dabliu
2007-12-03, 17:05
(trudno zbudować klimat z rechoczącymi kumplami po obu stronach xD)

Oj, gdybyśmy się spotkali w kinie, to poleciałyby bluzgi

kiedy walka/śmierć sama w sobie nie jest efektywna

W jakim sensie śmierć może być efektywna? Śmierć z założenia jest efektywna w równym stopniu, przynajmniej dla umierającego. A może chodziło Ci o śmierć kliniczną, albo o efektowność?
Tyraela
2007-12-03, 17:28
Oj, gdybyśmy się spotkali w kinie, to poleciałyby bluzgi
Było tylko nasza piątka + dwóch facetów ok. 3 rzędy nad nami. Prawie pusta sala, bo godzina dość wczesna jak na seanse filmowe xD

W jakim sensie śmierć może być efektywna?
Dobra, zrozumiałam, że chodzi o efektowność. Mea maximea culpa xDDD
Liv
2007-12-03, 21:44
Talk to Me

Bez wątpienie jest to jeden z najlepszych filmów jakie w ogóle widziałam.
Po pierwsze, świetnie oddaje realia tamtych lat ... owy klimat aż bije z ekranu, a scenariusz pozwala aktorom popisać się świetnymi dialogami.
Przede wszystkim, "Talk to me" opowiada historię. Taką prawdziwą, z życia wziętą, o człowieku, który czerpał radość z tego co robił.
Całość dopełnia zajebista muzyka i gra aktorska.

10/10
Prev
2007-12-04, 21:28
Do plusów należą naprawdę fajne sceny strzelanin, walk, nie jest to jednakowa siekanina, wprowadzili trochę urozmaicenia.
Tak jest, chciałbym zauważyć że aktor grający Hitmana doskonale opracował ruchy bohatera, m.in. Ballery skierowane w dwa przeciwległe końce korytarza, czy krzyżowanie ich na piersi podczas ukrywania się.
Czytałam mnóstwo narzekań, że aktor nie taki, że powinien być starszy, taki, siaki, wyższy, szczuplejszy, sratatata. A ja wam powiem, że aktor dobrany jest nieźle, gra całkiem (chociaż czasem trudno mi jest ocenić grę), ma bardzo fajny głos xD
Aktor według mnie dopasowany doskonale (to był ten aktor, co grał czarnego haraktera w Die Hard 4.0), opanowany do perfekcji styl poruszania się i ten zabójczy wzrok w stylu "za 3 sekundy zginiesz"
Fabularnie nie kuleje. Na początku myślałam, że będzie happy end, że w ogóle odejdą w pewnym momencie od założenia charakteru 47, że wyjdzie z tego och ach forever love a 47 przestanie zabijać. Jak to jest? Obejrzyjcie sobie sami, powiem tylko, że nie poszli w schematy. Nie całkowicie przynajmniej.
Można powiedzieć że po części jest happy end, ale koniec pozostawia wiele niedomówień... Czyżby szansa na kontynuację ?

Ogólnie daję filmowi 8/10, jestem mile zaskoczony
Tyraela
2007-12-04, 21:41
Pragnę zaspoilerować Hitmana xD

Można powiedzieć że po części jest happy end, ale koniec pozostawia wiele niedomówień... Czyżby szansa na kontynuację ?
Ja się spodziewałam, że się zakocha w tej dziewczynie i żyli długo i szczęśliwie O.o przez pewien czas naprawdę się na to zapowiadało, 47 nagle zaczął okazywać uczucia. Miałam nadzieję na scenę seksu ;< a tu taki niefart...
Imo będzie kontynuacja, będą wyciskać z tego filmu ile się da. A szkoda.
Asuryan
2007-12-04, 23:20
Spoiler gry GTA3

Biorąc pod uwagę że Hitman (przynajmniej w grze) jest zimnoskórym skrytobójcą do wynajęcia bardziej bym się spodziewał końcówki ala GTA3 - odpowiednika huku wystrzału w odpowiedzi na trajkotanie nad uchem

Koniec Spoilera
Prev
2007-12-08, 18:08
"1408"
Horror na podstawie powieści Stephena Kinga z Johnem Cusackiem i Samuelem L. Jacksonem w roli głównej. Film szczerze mówiąc pozytywnie mnie zaskoczył, nie spodziewałem się czegoś aż tak... mocnego. Jak to w najstraszniejszych filmach bywa i ten opiera się na lęku przed nieznanym i niewytłumaczalnym.
Małe i większe spoilery
Pewien pisarz (John Cusack), który dementuje wszelkie opowieści o duchach i zjawiskach paranormalny postanawia wybrać się do Nowego Jorku, do hotelu Delfin, w którym zarządcą jest postać grana przez Jacksona. Sceptyk za wszelką cenę chce wynająć pokój 1408, co stanowczo odradza mu administrator, pokazując dowody na śmierć 56 osób w tym pokoju. Każda osoba, która się w nim meldowała nie wytrzymywała dłużej niż godzinę - wszyscy ginęli. Każdy z pracowników hotelu panicznie boi się tego pokoju, a sam zarządca mówi że "It's fucking evil room". Mimo to pisarz postanawia tam przenocować. Początkowo każde drobne zjawisko tłumaczy sobie racjonalnie, ale później zaczynają się dziać rzeczy, których nie potrafi wytłumaczyć. Wpada w panikę i próbuje wydostać się z pokoju, lecz okazuje się że jest w pułapce bez wyjścia. Na zegarze radiowym nagle ustawia się licznik odmierzający równo godzinę... Godzinę, którą człowiek zdany sam na siebie musi przeżyć...
Koniec spoilerów
Naprawdę uważam że jest to kawał dobrego filmu i bez happy endu. Jeśli ktoś chce szczęśliwego zakończenia, niech sobie odpuści. Oglądać między 24:00 - 3:00. Najlepszy efekt

9/10
Wulf
2007-12-09, 22:39
Właśnie skończyłem oglądać "The man from earth" (chyba nie ma polskiego tytułu). Film SciFi ale zupełnie niezależny. Budżet (wyłączając gaże aktorów) oceniam na kilka tysięcy dolarów (słownie kilka). I to tylko dlatego, że jestem rozrzutny

Jakie ma cechy szczególne?
1) Zero efektów specjalnych
2) Zero jakiś genialnych pejzaży
3) Zupełny brak szybkiej akcji
4) Zasadniczo rzecz sie dzieje w jednym miejscu

Tak proszę państwa to jest film SciFi. I to jeden z lepszych jakie w życiu widziałem. A na pewno jeden z genialniejszych pod względem formy. Bo to film dialogu. Równie dobrze można by z tego zrobić audiobook - nie byłoby wielkiej różnicy Fabuły nie opowiem, bo zepsułbym całą zabawę - to jest film z cyklu - im mniej wiesz przed obejrzeniem, tym lepiej dla Ciebie. Tutaj najlepiej byłoby nie czytać recenzji w sieci, nie przeglądać opisów. Tylko zassać/wypożyczyć/kupić i obejrzeć.

W mojej opinii - 10/10.
Nabu Nezzar
2007-12-11, 01:56
Naprawdę uważam że jest to kawał dobrego filmu i bez happy endu. Jeśli ktoś chce szczęśliwego zakończenia, niech sobie odpuści. Oglądać między 24:00 - 3:00. Najlepszy efekt 9/10[/b] Zakończenie zależy od wersji, którą się obejrzało. Z Twojej wypowiedzi wynika, że oglądałeś wersję reżyserską. Jest ona dłuższa o kilkanaście minut i ma całkowicie zmienione zakończenie. Dużo bardziej pesymistyczne. Tym się właśnie różni od wersji standardowej, kinowej.
Film jest niezły, niezbyt straszny, ale trzyma w napięciu. Najfajniejsza scena to ta w kanale wentylacyjnym:)
Toudisław
2007-12-11, 10:31
Możliwe małe Spoilerki
Beowulf
Widziałem i trochę mnie zaskoczył. To poprawianie komputerowe nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia. Spodziewałam się dobrego filmu a tu co ? Kreskówka. Jednak nie jest taki zły. Trzyma klimat sagi i to najważniejsze.Bałem się że będzie bajka dal dzieci albo jakiś inny kicz. Sam scenariusz bardzo dobry i trzyma klimat. Nie ma jakiś strasznych udziwnień Jest kilka dobrych fragmentów. Film można podzielić właściwie na dwie części. Druga połowa jest już inna. Jak na mój gust lepsza, zmienia się otoczenia i świat już wygląda inaczej. Ogólnie film i saga jest o zmianach. O tym że stare odchodzi i pojawia się nowa jakość. Umieranie dawnych obyczajów i stworów i powstawanie nowych. Saga jest jednym ze starszych zapisów jakie przetrwały i opisują pocżęki osadnictwa na terenie obecnej dani oraz zwiększanie się wpływów chrześcijańskich.
Film ma też kilka ciekawostek. Jak scena z nagim Beowulfem czy tekst "on nie ma pyty" No i oczywiście granie Metalica - Nothing Else Matters na harfie ( czy co ona tam miała )
KreoL
2007-12-11, 22:41
"Złoty kompas"

Ogólnie rzecz biorąc film mi sie nie podobał. 95%dubbingów odstrasza mnie, no nic ,był jak dla mnie bardzo przewidywalny. Podobał mi sie element duszy jako deamona-chowańca czy jak to zwali<ja miał bym kota lub tygrysa >. I latające wiedzmy Ale ogólne wrażenie złe, wymądrzajaca sie wszystko wiedząca dziewczyna w której losach spoczywa cały wszechświat i której sie wszystko udaje...nuuuuda .Efekty dobre ale nie powalające, samo cisnące sie na usta 007 albo mr Bond no i oczywiście do zobaczenia w cześci drugiej.

5,5/10 IMO ale ja tam wymagający dość jestem
Liv
2007-12-12, 07:51
Daimon.

Film oglądałam na kompie, w oryginalnej wersji językowej - całe szczęście.
Rzeczywiście nie powala na kolana, ale pozwala się przenieść w inny - alternatywny- świat.
Twórcy sporo zmienili, i w czasie 'seansu' co chwila robiłam wielkie oczy ... najbardziej mnie zaskoczyło zakończenie (podobny zabieg miał miejsce w Drużynie Pierścienia).
Aktorka grająca Lyrę wypadła świetnie! Oddaje postać Pullmana w 100 %.

6/10
Ł
2007-12-21, 19:53
1612
Do obejrzenia tego filmu zachęciły mnie trzy rzeczy:
- to że na jego produkcje kase wyłożył Kreml.
- że zagrał w nim Żebrowski.
- interesujące tło.

Film jest rozczarowujący. Główni bohaterowie może nie grają tragicznie ale ich kwestie są nieprzekonywujące - wyjątkiem jest Żebro który jest tym złym. Scenariusz jest taki że nie rozumiemy za bardzo ich motywacji. Nie rozumiemy głownego narodowego wątku, to jest rozumiemy go ale nas nie rusza. Patenty scenariusza tu już nie są Holywoodzkie - ona są z poziomu seriali amerykańskich [oni są silniejsi ale my mamy patenty a'la McGyver]. Co więcej samego Kremla, Moskwy w tym filmie nie uświadczymy. Wszystko to jest odległym tłem. Mamy totalnie od czapy wątek księdza. Mamy elementy fantasy - jednorożca, ducha i gadającą rybę. Jednorożcem jesteśmy wręcz molestowani bo sceny jak sobie hasa po lesie przerywają nonstop własciwy wątek. Jest sporo husarii - w większosci pokazanej pasywnie, dwa razy w walce, z tym że ten drugi raz to jest szarża kończąca się czarnym tłem z napisem że polacy przegrali. Film nie jest w sumie nachalnie antypolski - bo i ten wątek jest równie nijaki jak reszta. Naprawdę 'Ogniem i Mieczem' ma przy 1612 dużo większy rozmach, mimo gorszych efektów.

Filmu niepolecam każdemu, chyba że ktoś jest maniakiem XVII wieku lub lubi paptrzeć na ładne kostiumy i efekty.
Prev
2007-12-24, 00:21
"I am legend"
Jestem urzeczonym tym filmem *-*
Ogólnie zanim przeczytałem jego recenzje to nastawiałem się na super SF z dużą ilością akcji, lecz widziałem że Amerykanie piszą "Głupi film", czyli musiał być dobry jak idioci go obrażają.
I rzeczywiście, moja intuicja mnie nie zawiodła.
Zacznijmy od tego że jest to dramat SF z naciskiem na dramat.
Spoilery, ale nieduże
Film opowiada historię naukowca wojskowego - Roberta Neuvilla (chyba tak to się pisze), któremu wydaje się że jest ostatnim człowiekiem na Ziemi. Cóż, ma podstawy by tak sądzić, skoro od kilku lat nie widział nikogo innego. W 2012 roku ludzkość wynalazła cudowne lekarstwo... Lecz nikt nie przewidział skutków ubocznych. Skutków, które wybiły 99% populacji na Ziemi. Robert jest naukowcem, który próbuje uleczyć osoby, które stały się... Czymś naprawdę złym w wyniku mutacji. Sam Robert był na nią odporny. On i jego pies Sam (Samanta ?) żyją w Nowym Jorku. Żyją z dnia na dzień. Neuville cały czas żyje nadzieją... Nadzieją na to że uda mu się uratować ludzkość odwracając ową mutację
Koniec spoilerów
Film przedstawia dramat osamotnionego człowieka, który żyje już tylko nadzieją. Jak już wspominałem, nie należy się nastawiać na wartką akcję i typową łupankę. To jest historia jednostki, na której spoczywa ogromny ciężar. Film mimo to bardzo trzyma w napięciu i potrafi wzbudzać emocje (sam się popłakałem w jednej scenie ). Aktorstwo Willa Smitha - majstersztyk. Bo jak dobrym aktorem trzeba być, aby przez niemal cały film być... No, jedynym aktorem. Postać doktora zagrana znakomicie, strach, panika i poczucie beznadziejności... Ale także choroby psychiczne wynikające z samotności (ot choćby gadanie do psa, że o manekinach już nie wspomnę). Ogólnie bardzo polecam film osobom, które w SF szukają czegoś więcej niż tylko strzelanki i siekanki. Doskonały aby zastanowić się gdzie zmierza ludzkość i czy jest gotowa przyjąć ewentualne konsekwencje własnych działań...
Moja ocena: 10/10

P.S. A jeśli ktoś nie lubi oglądać filmów, na styczeń MAG zapowiedział wydanie książki "Jestem legendą", więc pozostaje tylko czekać
Shadowrunner
2007-12-28, 22:45
Właśnie skończyłem oglądać "The man from earth" (chyba nie ma polskiego tytułu). Film SciFi ale zupełnie niezależny. Budżet (wyłączając gaże aktorów) oceniam na kilka tysięcy dolarów (słownie kilka). I to tylko dlatego, że jestem rozrzutny

Właśnie widziałem ten film - i też polecam. Ogólnie spodobało mi się to iż pewien wątek - który jest wątkiem przewodnim eksploatuje w kapitalny sposób - znacznie lepiej niż seria 4 filmów i 2 seriali (w tym jednego anime) oparta o podobny motyw. Nie zdradzę o jaki film chodzi, bo byście za dużo wiedzieli. Ale jak obejrzycie to będziecie wiedzieli o które filmy mi chodzi. Powiedzmy po prostu, że film wykorzystuje motyw jednego z odwiecznych marzeń człowieka. Tyle. Resztę musicie zobaczyć sami.
Jander
2007-12-29, 00:38
Właśnie skończyłem oglądać The Man from Earth, oparty na opowiadaniu Jerome'go Bixby, napisanym w większości w 1960. Zdecydowanie musicie go zobaczyć
Shadowrunner - może nie potrafię skojarzyć, ale nie wiem o jakie filmy Ci chodzi... Możesz mi wysłać pw jeśli się boisz wrzucać tutaj jakiekolwiek spojlery (choć od czegoś jest informacja o spojlerach...)
pozdrawiam
Shadowrunner
2007-12-29, 15:55

Shadowrunner - może nie potrafię skojarzyć, ale nie wiem o jakie filmy Ci chodzi... Możesz mi wysłać pw jeśli się boisz wrzucać tutaj jakiekolwiek spojlery (choć od czegoś jest informacja o spojlerach...)

UWAGA SPOILERY - ZAMKNIJCIE OCZY JAK NIE CHCECIE TEGO CZYTAĆ I WYŁĄCZCIE KOMPA ALBO WYRZUĆCIE MONITOR ZA OKNO

No jak to o jakie chodzi? O serię o Highlanderze Wszak oba filmy wykorzystują ten sam motyw - z tym że w zupełnie odmienny sposób - ten Man bardziej z socjologiczno-psychologicznego (motyw z Nauczycielem był naprawdę zaostry ) punktu widzenia a McLeody bardziej w ramach sensacyjki i akcji, łubudubu na miecze, there can be only one

Kuniec spojlerów
Tigana
2007-12-30, 23:18
"Kapitan Alatriste" - film nie nowy, ale warty obejrzenia. Niedostępny w polskich kinach i na dvd też nie. Ja miałem przyjemność na Canal +. Akcja filmu rozgrywa się mniej więcej w latach 1622-1655 - w epoce "Trylogii" Sienkiewicza i "Trzech muszkieterów". Jest to historia życia Alatriste - żołnierza i najemnika hiszpańskiego,który za pieniądze zrobi prawie wszystko.
W roli głównej - Viggo Mortensen - kolejna bardzo dobra rola. Co czeka widzów? Sporo akcji - pojedynki, bitwa na okręcie, 2 lądowe - może nie jakieś monumentalne, ale realistyczne i nieźle zrobione. Gorzej natomiast jest z samym scenariuszem - film powstał na podstawie serii powieści Artura Péreza-Reverte (tego od "Klubu Dumasa" aka "9 wrota") i to niestety widać. Widać, ponieważ reżyser i scenarzysta w jednej osobie postanowił przenieś na ekran wszystkie powieści na raz - stąd mamy skakanie po rożnych wątkach, z których część pozostaje niedopowiedziana. Słabiutki jest wątek inkwizycji, lepiej romansowy - niemniej lepiej by było gdyby skoncentrowano się na jednej, góra dwóch powieściach, a nie 5 na raz.
Co jeszcze/ Niezła muzyka, zdjęcia, gra innych aktorów - powyżej średniego standardu europejskiego.

Ocena 6,5/10
jeke
2007-12-31, 01:49
Przez calutkie Święta i nawet troszku dłużej miałam serwowaną składankę najróżniejszych filmów w wersji niemieckiej (ten ich dubbing )
I wiem, że widziałam film oparty na jednej z książek Pratchetta. I mam problem podwójny:
raz, że byłam w trakcie beztroskiego zappowania po kanałach i zanim skojarzyłam co zacz ogladam, lub prawdopodobnie oglądam, to początek i coś tam ze środka mi umknęło,
a dwa, to... nigdy nie przeczytałam nic Pratchetta (może teraz to się zmieni, bo film nawet mnie rozbawił).

Rzecz była o Świętym Świnio - Mikołaju, którego ktoś wielce zły postanowił sprzątnąć. Zlecenie przyjął asasyn - Spijający herbatkę (? ). Wysoce skuteczny i bezwzględny. Znak szczególny: kolorowe oczka i włosy jak ..khem khem... takie w loczki
No i sprawa się rypła, bo ze śmiercią Świnio-Mikołaja przestanie wschodzić Słońce.
Na ratunek prosiaczkowi śpieszą Pan Śmierć (z pomagierem) i wnuczka Śmierci (zapomniałam imienia , ale to coś na S... było ) - dzielna niewiasta.
Ogólnie, to Pan Śmierć postanawia robić za nową wersję Mikołaja i obdarowuje wszystkich prezentami (chodzi o wzmocnienie wiary w Mikusia). Wcale nie szkodzi, że prezenty np zapożycza z domu towarowego, doprowadzając właściciela - kupca do załamania nerwowego (dobry fragment - uhahałam się ). Pomagier Śmiercio-Mikusia też jest niezły
Aaaa, i była jeszcze grupa szalonych magów z dziwną maszyną wszystkowiedzącą , która też wierzyła w Mikołaja i chciała prezentu

Nie będę dalej opisywać... Pewnie już wiecie o co chodzi. Pratchett jak nic, bo tylko on może mieć takie świrnięte pomysły :] To teraz ładnie bitte bitte - co ja oglądałam? bo gały nie wiedziały co oglądały (i nie wiedzą nadal )
Gand
2007-12-31, 03:35
Zapewne była to ekranizacja Wiedźmikołaja, o której coś kiedyś słyszałem. Skoro mówisz, że rzecz jak najbardziej strawna to z ciekawości rozejrzę się za tym filmem w sieci, może uda się go wyłowić.
Bruja
2007-12-31, 11:10
To na 100% była ekranizacja Wiedźmikołaja. Pomijając niewielkie zgrzyty w kreacji bohaterów całkiem fajna rzecz. Zaskakująco wierna książkowemu odpowiednikowi

Asasyn spijający herbatkę to Pan Herbatka... a właściwie Pan Herr- bat- ká,
wnuczka Śmierci- Susan,
pomagier- Albert,
maszyna- HEX.

Teraz pytanie czy oglądałaś całość czy tylko pierwszą część, bo film zastał podzielony na pół i cholera wie tych Niemcoków jak oni to puścili
Tigana
2008-01-06, 20:19
"Skarb Narodów 2" czyli Nicholas Cage na tropie Złotego Miasta. Najkrótsza recenzja - jeśli obejrzałeś pierwszą cześć to druga jest prawie taka sama. Znów zagadki, szukanie tropów, pomocnik niedorajda, zły konkurent. No i jeszcze mama Cage się pojawia. Mamy też jeden przyzwoity pościg samochodowy do Londynie i mnóstwo mniej lub bardziej bzdurnych skoków - tym razem na SPOILERY pałac Buckingham i Biały Dom.A porwanie prezydenta to kaszka z mleczkiem. Z filmu wynika, że wystarczy tylko sklecony w 5 minut plan napadu i wszystko da się zrobić. Łatwizna. Śmieszy też przeniesienie Złotego Miasta do USA. Pewnie w 3 części Cage znajdzie Atlantydę na środku zatoki San Francisco. Gra aktorska - bez fajerwerków - najsympatyczniejsi są rodzice Cage - fajnie się kłócą. Rozczarowuje na całej linii Ed Hariss.
Ogólnie ogląda się nieźle i miłośnicy SN 1 nie będą rozczarowani, a ci co narzekali znajdą kolejne argumenty.

Ocena 6/10
Tigana
2008-01-13, 23:10
"Jestem legendą" - całkiem przyzwoity film, któremu dostało się mocno od krytyków. Czy słusznie? Will Smith gra naprawdę dobrze i udało mu się przekonywająco odegrać rolę samotnika - chwile radości, smutku, frustracji. No i ma świetnego partnera psa. Podobać mogą się także zdjęcia ze zniszczonego NY czy przejmująca muzyka. Efekty specjalne - takie sobie. Wampiry-zombie były w innych filmach przedstawiane o wiele lepiej. Sporo zastrzeżeń można mieć także do scenariusza, ale imo dziury są niewidoczne w trakcie oglądania, a dopiero po seansie. Wkurza patetyczna końcówka słabo pasująca do całości, ale może się czepiam. Ciekawe jak kończy się książka, bo ponoć mocno różni się od filmu.
Ocena 7/10
Gand
2008-01-14, 15:25
Również miałem przyjemność obejrzeć w końcu mocno przeze mnie oczekiwany "Jestem Legendą". I także wrażenia po seansie się pozytywne, choć faktycznie, im dalej od seansu, tym więcej zastrzeżeń mam.
Po pierwsze odnoszę wrażenie, że panowie filmowcy chcieli za dużo rzeczy upchnąć w swoim dziele. Mamy dramat, horror, film katastroficzny momentami. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że taka sytuacja prowadzi do pojawiania się w trakcie filmu niedopowiedzeń [przynajmniej ja widzę je jako niedopowiedzenia a nie celowo pozostawione luki], które nieco psują efekt.
Wygląd wampirów to chyba największy mankament. W ogóle nie budzą strachu. Obojętność - tak chyba można określić reakcję na ich pojawienie się na ekranie. Można było to na pewno rozwiązać jakoś lepiej, bo średnio wiarygodne cyfrowe potworki biegające za głównym bohaterem nie wypadają przekonująco.
Trochę za mało wg. mnie w filmie jest tych flashbacków z przeszłości. Za to te, które się pojawiają, fajnie budują nastrój i dlatego chciałbym widzieć ich więcej - np o przebiegu epidemii, czy raczej samych jej początkach i to niekoniecznie jako migawki w wiadomościach.
Sam Will Smith wypada bardzo fajnie i autentycznie i za jego grę aktorską należy się
"Jestem Legendą" spory plus. Tak samo jak za klimat, który, co by nie marudzić, film zdecydowanie posiada. Świetne zdjęcia i ciekawe wykorzystanie pomysłu książki* oraz dostosowanie go do naszych realiów zdają egzamin.
Można mieć zastrzeżenia co do zakończenia - pompatycznego i nie pasującego do całości - ale to amerykańskie kino i w sumie spodziewałem się czegoś takiego. Szkoda tylko, że tak szybko, bo film mógłby być krótszy. Tak pozostaje uczucie niedosytu
7+/10, naprawdę warto zobaczyć.

* film czerpie z książki jedynie jeśli chodzi o sam wątek epidemii ogólnoświatowej i głównego bohatera walczącego o przetrwanie. Cała reszta, włącznie z bardziej filozoficznym książkowym zakończeniem różni się bardzo poważnie.

PS. Temat przyklejony na prośbę Tigany [skierowaną co prawda do Mada, ale ten przekazał ją do mnie - następnym razem proszę atakować bezpośrednio do moda w mojej skromnej osobie ]
Tigana
2008-01-14, 15:31
Cała reszta, włącznie z bardziej filozoficznym książkowym zakończeniem różni się bardzo poważnie.
Stąd też wypaczenie samego tytułu - w książce główny bohater "jest legendą" dla wampirów.
Za to pies jest extra i powinien dostać Oscara.
Mnie najbardziej ciekawi kwestia skąd Will miał stały dopływ prądu i wody.
p.s
Przepraszam za zamieszanie - po prostu przyzwyczaiłem się, że z całym "koksem" lecę albo do Mada albo Elektry Nie spojrzałem, że to Ty jesteś tutaj szefem - zależy mi się ban, a w ostateczności ost
ASX76
2008-01-18, 13:53
Akurat o stały dopływ prądu bym się nie czepiał - widocznie miał sprzęt (w domyśle ) podłączony do generatora. Czy wszystko musisz mieć dosłownie pokazane

Jestem świeżo po lekturze knigi, film obejrzałem wcześniej, nadszedł zatem właściwy moment, żebym skrobnął małe conieco... No to jedziem z tym koksem. Spokojnie, nie będę się zbytnio rozpisywał...
Film, poza tytułem, ma niewiele wspólnego z książką, tak więc kolejność "konsumpcji" nie ma tu znaczenia. Ekranizacja w porównaniu z literackim pierwowzorem to "głód, smród i ubóstwo" ( ) - jeden z wielu przykładów ilustrujących starą filmową prawdę, która nazbyt często się sprawdza: gdy Amerykanie biorą się za większą produkcję są duże szanse, że wyjdzie niesmaczna chała w typowym hollywoodzkim stylu, czyli przystojny (a jakże) bohater, szybka akcja i naiwna, strasznie naciągana historyjka. Do pewnego momentu wygląda to jeszcze "jak cię mogę", ale kiedy pojawia się kobieta (gdzie diabeł nie może, tam babę pośle) z bachorem na dokładkę, z ekranu zaczyna wiać grozą, szkoda tylko, że w negatywnym znaczeniu tego słowa. Zakończenie filmu jest wręcz bezwstydnie głupie (prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy). Denerwuje mnie również NACHALNA amerykańska poprawność polityczna. Nigdy nie byłem rasistą, ale... ileż można wytrzymać W ramach protestu napiszę zatem tak: bardzo przeszkadza(ł) mi "Bambo" w roli legendy. Bohater powinien być biały (jak w książce).
Komputerowe efekty specjalne rażą sztucznością i niedopracowaniem. Hough
Tigana
2008-01-18, 13:59
Nigdy nie byłem rasistą, ale... ileż można wytrzymać W ramach protestu napiszę zatem tak: bardzo przeszkadza(ł) mi "Bambo" w roli legendy. Bohater powinien być biały (jak w książce).

Podejrzewam, że w wypadku Willa Smitha producentom nie chodzi o jego kolor skóry, ale o nazwisko przyciągające ludzi do kin. To już raczej ta kobitka jest symbolem poprawności politycznej, bo o ile sie nie mylę była Latynoską .
Prąd - generator, a woda to chyba z deszczówki ? No i jak słusznie zauważono w jednej z recenzji - NY powoli zaczyna wyglądać jak dżungla, a na prowincji nowiutka droga, wzdłuż której rośnie równiutko przystrzyżona trawa.
ASX76
2008-01-18, 14:21
Latynoska jest symbolem poprawności politycznej, a Murzyn nie jest - ciekawe...
Przynajmniej bachor był biały jak śnieg. Dziwne, że zapomnieli o Indianach...
Czy wśród białych ludzi nie można było znaleźć nazwiska przyciągającego do kin

Woda równie dobrze mogła pochodzić z jakiegoś podziemnego źródełka albo sieci wodociągowej czy cuś w tym guście.
Tigana
2008-01-18, 14:26
Latynoska jest symbolem poprawności politycznej, a Murzyn nie jest - ciekawe...
W tym wypadku tak. Smith to symbol jakości, a przy okazji przyciągnie publiczność afroamerykańską. Z "białych" aktorów - Tom Hanks już miał "Cast away", Costner za stary, a inni a'la Bruce Willis byliby zbyt nienaturalni.
Woda równie dobrze mogła pochodzić z jakiegoś podziemnego źródełka albo sieci wodociągowej czy cuś w tym guście.
W innnych mieszkaniach też woda była - nie ma jak super wodociąg "made in America".
ASX76
2008-01-18, 14:31
A ilu owych innych brałeś pod uwagę, hę Np. Jim Cavieziel przykrywa wymienionych przez Ciebie "dziadków" czapką...
Tigana
2008-01-18, 15:13
Np. Jim Cavieziel przykrywa wymienionych przez Ciebie "dziadków" czapką...
Z tym, ze nie jest to aktor, który zagwarantuje zyski powyżej 100 mln $ Aktualnie brakuje w Hollywood charyzmatycznych, białych aktorów w średnim wieku. No może jeszcze Russell Crowe albo Ch. Bale. Z tym, że nie są aktorzy skazani na sukces tak jak aktualnie W. Smith.
KreoL
2008-01-18, 19:44
ja obejrzałem w kinie ostatnio AVP2 ale nawet nie warto stukać w klawiaturę by recenzje jakąś napsiać. no ale ważniejsze jest to żę obejrzałem przedwczoraj Jestem legędą ksiazki co prawda nie czytałem <jeszcze> ale film mi sie bardzo podobał,ale nie dziwie sie czemu amerykanom nie przypadł do gustu

1. legenda nie świruje tylko klonuje sobie towarzyszke z kosmyka włosów po żonie.
2. legenda nie umiera w wybuchu mniejszym niż atomówka.
3. legenda nawet jak sie poświęci to musi trzymać lub być opasana flagą USA i wykrzykiwać patriotyczne hasła

Ostatnio jest chyba tendecja do kręcenia książek, Gwiezdny pył, złoty kompas a teraaz jestem legendą. Czytając te ksiazki i oglądjąc film razi w oczy jak potrafią reżyserzy zmienić teoretycznie to samo dzieło. Dlatego nie czepiał bym sie tak do zmiany rasy bohatera nalezy pamiętać że oni nie kręcą filmów z pasji bo jakaś książka im sie spodobała i poczuli że ich życiowym celem było nakręcenie tego filmu,a tylko wyłącznie kalkulacja jak zarobić na tym i to jak najwięcej.A co do kwestii technicznych nalezy pamiętać że większość amerykanów nie zabardzo lubi myśleć zwłaszcza ogladając filmy wiec wątpie czy scena jakby podłanczał sobie kanalizacje i wode byłaby brana nawet pod uwagę a podejrzewam że większość tego nawet nie załuważyła
Tigana
2008-01-25, 22:16
"Amerykański gangster" - dobry, może nawet bardzo dobry film, ale nie rewelacyjny. W skrócie jest to historia pierwszego afroamerykańskiego gangstera, który dorobił się na handlu herą. Nazywał sie Frank Lucas i razem ze swoją rodziną trząsł Harlemem na przełomie lat 60-tych i 70-tych XX wieku. Drugim bohaterem jest Richie Robins - gliniarz który chce Franca zamknąć w wiezieniu.
Film ogląda sie bardzo dobrze, chociaż brakowało mi trochę dynamicznych scen - wiem, ze to film oparty na faktach, ale ciut akcji by nie zaszkodziło. Wadą jest za to niedokończenie niektórych wątków - np ze chciwym dealerem - pewnie za rok czy dwa wyjdzie wersja reżyserska, która rozszerzy je dokończy. Niezła jest muzyka, zdjęcia i scenografia.
Największym atutem jest bez dwóch zdań gra aktorska. Ridley Scott zgromadził świetną ekipę z dwoma megagwiazdami - Russelem Crowem i Denzelem Washingtonem. Obaj grają bardzo dobrze, chociaż bez fajerwerków. Mam jednak, mimo wszystko, pewne zastrzeżenia, co do obsady D.W. Niby od pierwszej sceny reżyser stara sie pokazać jaki to on jest zły drań, ale mu się to nie udaje. Widz w to nie wierzy. Wystarczy, ze Denzel błyśnie swoim firmowym uśmiechem i wszystko mu sie wybacza. Szkoda bo "Człowiek w ogniu" udawadnia, ze Denzel potrafio grać mroczne postaci. Za to przekonywująco wypada drugi plan - podoba mi się Armand Assante jako włoski mafioso i Joshs Brolin w roli skorumpowanego gliny.
Reasumując 7/10
KreoL
2008-01-26, 18:58
"Asterix na olimpiadzie"

Tak przypadkiem sie wybrałem i ogólnie musze powiedzieć ,że zawiodłem sie nawet w porównaniu do poprzednich filmów o Galach jest słaby, troche wątków i elementów komiksowych przeplatajacych sie z dowcipem będącym jednak na dość niskim poziomie, poza 2-3 ma momentami w filmie niczego śmiesznego ani zaskakującego, można powiedzieć kolejna cześć telenoweli. Wątek miłosny, ciągłe zamachy Brutusa na Cezara, itp. jedynym nowym elementem było wprowadzenie postaci świata sportu ,które wyszło dośc dobrze, no i oczywiście mimo iż nie lubie dublingu w filmach zazwyczaj musze przyznać, że postarali sie jak zwykle w tego typu filmach wykorzystując kilka odnośników do polityki i postaci sportowych.Ogólnie po sali widziałem przelewające sie znudzenie i sennośc.

OCENA 4/10 tak wiem wybredna paskuda ze mnie ale jak już robią filmy to niech sie postarają a nie liczą tylko ,że fani komiksów zapewnią wystarczające wpływy do kasy.
Wilko
2008-01-27, 12:31
Jestem legendą

Trzeba zaznaczyć, że zbytnio nie przepadam za takimi filmami, co nie przeszkadza mi od czasu do czasu na coś takiego się wybrać.

I już od samego początku napotykamy się z krotka informacją na temat tego co stało się ze światem w formie wywiadu, aż się zainteresowałam. Potem oczywiście zaczęłam analizować, czy to o czym mówią ma sens, nie czy jest możliwe, ale czy ma sens. Wszystko się zaczęło od tego, że chciano wymyślić lek na nowotwór i to się udało poprzez zmodyfikowanie wirusa bodajże odry. Jak wiadomo wirusy niszczą całe komórki, a nowotwór to nic innego, jak zmutowane komórki. Super to jest logiczne, a takie rzeczy bardzo lubię, duży plus.
Życie Roberta Neville i gra aktorska Willa Smitha nienaganne. Doskonale ukazana walka z samotnością i świadomością, że nikt poza nim nie istnieje. Chociaż nie traci nadziei i szuka innych ludzi, wysyłając codziennie krótkie komunikaty. Szkoda zdradzać, jak sobie radzi z brakiem innych ludzi, najlepiej to zobaczyć.

Potem zaczynają się wątpliwości. Skąd Neville wziął sportowy samochód i ma do niego paliwo. Chociaż z drugiej strony z braku kogokolwiek w mieście może korzystać z wszystkich jego możliwości. Oczywiście samochód błyszczy, bo głównemu bohaterowi chciało się go pucować.

Jak na razie wszystko bez większych zastrzeżeń i pojawia się scena polowania. Dziwi mnie tylko, że goniąc samochodem antylopy Neville nie może ich dogonić, chociaż silnik poruszany na najwyższych obrotach, ale za to na piechotę dogania ją bez trudu.

Jak to gry aktorskiej 'ludzkiej' nie mam zastrzeżeń to pojawiające się zwierzęta i stwory wzbudzają we mnie niezadowolenie. Nie wyobrażam sobie, że przestraszone i zapędzone do rogu zwierzę ruszy do miejsca nieznanego sobie, a tym bardziej ciemnej dziury. Bardziej prawdopodobne jest, że zaatakuje albo ruszy w tym kierunku, z którego przybyło.
W stworach widzę pewną niekonsekwencję, przyczyną ich odmienności miała być choroba skoro da się to uleczyć. Tym czasem wychodzi na to, że tworzą własne społeczeństwo, mają przywódcę, a nawet zwierzęta do pomocy. Naprawdę nie wiem, jak z tego można się wyleczyć. Trochę lepiej prezentuje się pies Nevilla, Samantha. To prawdopodobnie ona powoduje, że jeszcze ten człowiek zajmuje się badaniami na co dzień. Może w końcu z kimś pogadać, a i strach lepiej przeżywać we dwoje.

Trochę zawiodła mnie scena z pojawieniem się kolejnych ludzi, którzy przeżyli. Oczywiste dla mnie było, że musiał przeżyć nie tylko Neville, chociaż przyznam, że momentami w to wątpiłam. W każdym razie spodziewałam się czegoś innego, czegoś lepszego.
I zakończenie takie trochę za szybkie, jak cały film ciągnął się jednostajnym tempem to pod koniec gwałtownie przyspieszyło, co mnie trochę zmęczyło.
Ogółem nie było takie złe, spodziewałam się czegoś gorszego, a wypadło całkiem sympatycznie i warto było wydać kasę na kino mimo, że niektóre sceny nie przypadły do mojego gustu.

7/10
Shadowrunner
2008-02-03, 15:54
Elżbieta: Złoty Wiek (Elizabeth: The Golden Age)

O czym ten film jest to pewnie wszyscy wiedzą - bo to film kostiumowy, historyczny - i opowiada o tym, o czym w tytule, choć nie o całym życiu królowej Elżbiety a jedynie o okresie uwięzienia Marii Stuart, nieudanej próbie obalenia protestanckiej monarchii, następnie w wyniku tego zgładzenia królowej Szkotów, co staje się powodem wybuchu wojny między Anglią a Hiszpanią i kończy nieudanym rajdem hiszpańskiej Armady. I to jest cała oś fabularna filmu - a więc w sumie niewiele.

Szczerze powiedziawszy to ciężko jest mi wystawić jakąś konkretną ocenę temu filmowi, ponieważ:
film jest ogólnie nudny
- scen batalistycznych jest w moim rozumieniu filmu historycznego ZA MAŁO i na dobrą sprawę wcale nie są scenami batalistycznymi tylko migawkami z wojny i tyle
- romans który jest obecny w filmie jest słaby i mało interesujący
- intrygi między stronnictwami są przedstawione w sposób jałowy, czysto kronikarski, wcale nie porywają, są nieciekawie przedstawione - mimo iż na dobrą sprawę są to rzeczy które miały kluczowe znaczenie dla historii Europy i później świata...

Ale jest też kilka rzeczy które warto pochwalić:
- film jest niesamowicie wysmakowany pod względem plastycznym, wizualnym - momentami ma się wrażenie że nie film się ogląda, ale ruchome obrazy mistrzów pędzla z tamtego okresu. Szczególnie np. niektóry sceny z wypłynięciem Armady czy królową stojąca na mapie świata sprawiają takie niesamowite wrażenie. Zdjęcia i montaż to majstersztyk...
- jest kapitalna oprawa dźwiękowa, szczególnie podobał mi się motyw muzyczny gdy królowa stała na klifach obserwując pożar Armady
- aktorstwo Kate Blanchet, które chyba potrafiłoby uratować nawet najgorszy film; z tym że jak ją tu oglądałem to się zastanawiałem czy ta kreacja to była wzorowana na postaci Galadrieli, czy jak ona wcześniej grała Galadrielę to wzorowała się na manierze tej królowej - bo momentami można było dostrzec pewne bliźniacze podobieństwa tych kreacji, i to nie koniecznie związane z tym, że ta sama aktorka grała obie
- aktorstwo tego gościa co grał hiszpańskiego króla - pseudonim "tuptuś" Ja nie wiem czy ten król był chromy na ciele, był pedałem czy co - ale nie mogłem się po prostu doczekać każdej kolejnej sceny z jego udziałem jak tak śmiesznie podreptywał sobie w te i wewte podskakując jak jakaś kukiełka To było po prostu przekomiczne I całkiem nieźle wychodziło mu odgrywanie takiego XVI wiecznego mohera - z tą całą jego wyegzaltowaną dewocją - trochę było to przerysowane, wręcz prześmiewcze - ale całkiem fajnie wyszło.

UWAGA SPOILER
Szczególnie w tej scenie jak się modli przy dopalającej się świecy czekając na wieści z bitwy i przejętym, natchnionym głosem mówi: "Elżbieta jest mrokiem, a jam jest światłością".

I świeca gaśnie...

A "tuptuś" mało zawału nie dostał...
KONIEC SPOILERA

Tak więc zasadniczo to obejrzałbym ten film - wyłącznie dla tych kilku zajebiaszczych scen... ale kasy nań to by mi było chyba żal...
jeke
2008-02-12, 12:12
Lejdis
Krótko i treściwie - dawno z mych trzewi nie wydobywał sie tak radosny rechocik, sucie okraszony pokwikiwaniem , jak w trakcie oglądania tego filmu. xDDD Duża dawka endorfin - serio serio

Doborowa obsada - właściwie sama górna półka polskich aktorów, świetna i przede wszystkim niegłupia fabuła, komizm słowny i sytuacyjny.. Jak dla mnie REWELKA!
O czym?... Ogólnie mówiąc o nas, czyli relacjach damsko męskich w rzeczywistym wydaniu . Bez upiększeń, no może tylko ciut przerysowanych I ogólnie o życiu..
Ubaw po pachy, ale i łezka w oku też może sie zakręcić.... Oj może.

Polecam! i będę bardzo zaskoczona, jeśli ktoś wyjdzie z kina narzekając na brak dobrej rozrywki
Tigana
2008-02-12, 20:30

Ja nie wiem czy ten król był chromy na ciele, był pedałem czy co

Ani nie był chromy, ani nie był pedałem. Wikipedia podaje całkiem uczciwą biografię tego nietuzinkowego monarchy. A po klęsce Wielkiej Armady specjalnie nie płakał - kazał wybudować drugą.

Polecam! i będę bardzo zaskoczona, jeśli ktoś wyjdzie z kina narzekając na brak dobrej rozrywki
Nie omieszkam się jutro sprawdzić "na żywca" w kinie.
Prev
2008-02-13, 15:09
"2009 - Lost memories" (Utracona pamięć)

Doskonały przykład dobrego, azjatyckiego kina. Film z gatunku SF, a dokładniej historii alternatywnej.
Spoilers
Japończycy odnajdują starożytne tablice, które pozwalają przenosić się w czasie, dzięki czemu zmanipulowali oni historię. Japonia podczas II WŚ stała się sojusznikiem USA, a bomby atomowe spadły na Berlin. Nigdy nie powstała Korea, Japonia stała się światowym imperium. Detektyw, który z pochodzenia jest koreańczykiem (jego rodzina pochodzi z obszarów Korei) prowadzi dochodzenie w sprawie tajemniczej grupy terrorystów, którzy chcą ukraść antyczne przedmioty. Mimo iż początkowo oddany jest systemowi i Japonii w miarę jak zagłębia się w tajemnicę jego nastawienie do otaczającej go rzeczywistości zmienia się coraz bardziej...
end spoilers
Uważam ten film za jeden z najlepszych filmów kina azjatyckiego, spokojnie może konkurować z takimi produkcjami jak "Hero", czy "Przyczajony tygrys, ukryty smok". Jedna z lepszych ról Dong-Kun Janga (Równie doskonała rola w filmie "The coast guard", ten pan powoli staje się moim ulubionym azjatyckim aktorem). Serdecznie polecam film, choćby po to żeby odpocząć od tej amerykanizacji przemysłu filmowego i zobaczyć że nie tylko oni robią zajebiste filmy

Moja ocena: 8/10
Tigana
2008-02-13, 22:15
Polecam! i będę bardzo zaskoczona, jeśli ktoś wyjdzie z kina narzekając na brak dobrej rozrywki
Nie omieszkam się jutro sprawdzić "na żywca" w kinie.

No to zacznij się dziwić Jeke
STANOWCZO ODRADZAM
Słabiutki film z kiepską grą aktorów (szczególnie płci żeńskiej) a na dodatek z mdłym scenariuszem przypominającym kolejny odcinek "Magdy M." Filmu nie ratują liczne wulgaryzmy - Linda robi to o wiele lepiej. Najsmutniejsze jest jednak to, ze ten film nie śmieszy - o ile moje liczne koleżanki (seans dla nauczycieli) rechotały co chwila - ja może roześmiałem się raz czy dwa. A zapewniam, ze nie mam zbyt wyrafinowanego poczucia humoru - np "American Pie" uważam za zabawny film. Przed wyjściem z kina powstrzymała mnie jedynie chęć zobaczenia do końca perypetii braci Dywaników ( Szyc i Więckiewicz) i mały Szymek, który kilka razy miał dobre wejścia.
Ocena 1/10
jeke
2008-02-14, 08:55

STANOWCZO ODRADZAM
Słabiutki film z kiepską grą aktorów (szczególnie płci żeńskiej) a na dodatek z mdłym scenariuszem przypominającym kolejny odcinek "Magdy M." Filmu nie ratują liczne wulgaryzmy - Linda robi to o wiele lepiej. Najsmutniejsze jest jednak to, ze ten film nie śmieszy [...] A zapewniam, ze nie mam zbyt wyrafinowanego poczucia humoru - np "American Pie" uważam za zabawny film.

Najwidoczniej mamy inne poczucie humoru American Pie wynudził mnie okrutnie i ani razu nawet się nie uśmiechnęłam, abstrahując, że nie byłam w stanie obejrzeć go do końca (mocno głupawy film). Lindę z kolei uważam za jednego z najgorszych polskich aktorów (przynajmniej jeśli chodzi o końcówkę jego aktorstwa).
Gusta i guściki
Na Lejdis ja się ubawiłam setnie, chociaż przyznaję, że Korba mogłaby nieco mniej rzucać mięsem i na złe filmowi by to nie wyszło

P.S. Zapytam z ciekawości - Testosteron też nie przypadł Ci do gustu?
ASX76
2008-02-14, 10:22
Troll dokonał autodestrukcji swego złośliwego posta.

Jednym z ostatnich filmów o który zdarzyło mi się "potknąć" była któraś część "Piły" - produkcja tak głupia, że aż z wrażenia zapomniałem cyferki. W każdym razie dzielnie wytrzymałem do końca projekcji (za bilet oczywiście nie płaciłem). Byłem ciekaw tylko jednej rzeczy - jak głęboko sięgnie bezsens całej tej historii i rzeczywiście, pod tym względem było na co popatrzeć i czego posłuchać... Tak przepotwornej otchłani bezdennego idiotyzmu już dawno nie widziałem. Zakończenie przebija nawet końcówkę "Jestem legendą".
Tigana
2008-02-14, 15:10
P.S. Zapytam z ciekawości - Testosteron też nie przypadł Ci do gustu?
Nie miałem przyjemności, ale przy najbliższej sposobności na C+ czemu nie. Mnie najbardziej przypadła końcówka ze szpitala, gdy Szyc mówi bratu, kogo widział na korytarzu w szpitalu. No i można pochwalić Adamczyka, ze po roli papieża zagrał kogo zagrał. Ogólnie w "babskim" filmie mężczyźni górą.

Może gdyby Tigana zmienił płeć i zrobił sobie afro... film Mu by się spodobał.
Bardzo proszę o skasowanie powyższego postu jako złośliwego i niewnoszącego nic nowego do dyskusji. Trollom mówimy zdecydowane nie
Tanit
2008-02-14, 18:08
Właśnie z kina wróciłam z omawianych właśnie Lejdis - i tu w opinii zgadzam się z jeke ^^
Dawno się tak nie śmiałam, a Korba stała się mi wyjątkowo bliska
Dla porównania American Pie było dla mnie nudne
Cóż Tigano - widać, że inne poczucie humoru
Gra aktorska była przeciętna. Cóż muzyka, scenografia tu nawet nie ma co mówić... ale wykonanie było w porządku. Generalnie - podobało się. Dobra komedyjka do obejrzenia w Walentynki
Ocena: 6/10

Atonement - Pokuta
Naprawdę bardzo dobry i piękny film. Muzyka jest urzekająca i to ona buduje niecodzienny nastrój. Gra aktorska na wysokim poziomie - zresztą czegóż można było by się spodziewać po takiej obsadzie Fabuła filmu... z początku może wydawać się zawiła, ale z biegiem czasu wszystko pięknie sie klaruje.
Film zmusza do pewnych refleksji. Zakończenie jest wzruszające i uwaga! - wcale nie takie szczęśliwe.
Niekoniecznie trzeba iść do kina - równie dobrze nadaje się by obejrzeć w domu ^^
Oceniam wysoko: 8,5/10
(choć zawahałam się czy nie dać '9' )

Au revoir!
Prev
2008-02-15, 00:39
Lejdis - kompletne dno
Oglądałem całe, chociaż nawet nie mam pojęcia czemu, bo po ok. 30 min. chciałem iść porobić coś bardziej konstruktywnego... Na przykład popatrzeć na piękną, jednobarwną paletę kolorów mojego sufitu... W sumie to mam całkiem ładny kolor sufitu, oliwkowy... Ale zaraz, a tak, ten film...
Były chyba 2 momenty w filmie gdzie miałem lekki uśmiech to wspomniany już Szymek i...
I to w sumie wszystko, nawet nie chce mi się marnować klawiatury na pisanie o tym...

Moja ocena: 1/10

P.S. A tak swoją drogą, żeby mi nic nie zarzucać, "American Pie" też uważam za syf niemiłosierny... Ja chyba ogólnie nie za bardzo trawię komedie
Gand
2008-02-16, 02:19
To nie jest kraj dla starych ludzi

Recenzja w czterech słowach: nowy film braci Coenów.

A teraz coś dłuższego:
Nowy film braci Coenów. Czy potrzeba jeszcze jakieś rekomendacji? Teoretycznie możemy oczekiwać niebanalnych dialogów, dziwnej historii, dziwnego zakończenia i nieszablonowych jak jasna cholera bohaterów.
I wszystko to dostajemy.
Czy film jest więc przewidywalny? Wręcz przeciwnie. Każdy z tych elementów podany zostaje w iście mistrzowskim stylu, do czego - jeśli ktoś zetknął się z filmami Cohenów wcześniej - można się przyzwyczaić.
To nie jest kraj dla starych ludzi budzi skojarzenie z Fargo. Mamy tutaj rzeczy podobne - zabójstwa, motyw ucieczki, pieniądze, stróżów prawa którzy rozwiązują sprawę. Paradoksalnie choć tyle rzeczy zdaje się być takich samych, to wszystko jest inne. Cohenowie potrafią opowiedzieć niebanalną historię z niebanalnymi bohaterami w sposób - zgadliście - niebanalny. 70% dialogów to perełki. Nie, nie perełki - prawdziwe perły. Naprawdę trudno się nimi nie zachwycić.
To było kilka słów odnośnie treści - teraz czas na formę.
Jest skromnie. Zero efektów specjalnych, praktycznie brak jakiejkolwiek dynamiki - nawet sceny, które teoretycznie powinny wywoływać więcej emocji - i wywołują - nakręcone są w kompletnie inny, niż oczekiwany przez widza sposób. Czyli - jest wspaniale. Mimo pozornej ascezy na ten film chce się patrzeć, jest w nim coś niesamowitego, co nie pozwala oderwać wzroku.
Co tu dużo mówić - świetny film, najlepszy jaki oglądałem od długich miesięcy - kto wie, czy nie od lat? Polecam, bo warto. Zostawia niesamowite, nieco niepokojące wrażenie.
No i - cholernie daje do myślenia.
"Pozwól, że cię o coś zapytam. Skoro zasady, którymi się kierujesz, przywiodły cię do tego, jaki one mają sens?"
9+/10
Tigana
2008-02-16, 20:43
Recenzja w czterech słowach: nowy film braci Coenów.

A w zakichanym Sosnowcu nie ma tego filmu Owszem mamy dwa (pseudo)kina, ale oczywiście z okazji Walentynek można w nich obejrzeć tylko takie arcydzieła jak "Lejdis", "Rozmowy wieczorne" czy "P.S Kocham Cię"
Na pociechę za tydzień premiera "Sweeney Todd"
Zła
2008-02-16, 20:48
Tigano - Rozmowy nocą

Ostatnio widzianym przeze mnie filmem było... Lejdis. Nie lubię komedii, na film polazłam, bo to był pożegnalny seans koleżanki.
Ogólnie nie było tak źle, nawet kilka razy się zaśmiałam ale nie zapłaciłabym kasy, żeby obejrzeć ten film...
7/10
Tigana
2008-02-16, 20:51
Tigano - Rozmowy nocą
Jeden szajs
Ogólnie nie było tak źle, nawet kilka razy się zaśmiałam ale nie zapłaciłabym kasy, żeby obejrzeć ten film...
7/10
To nie za duża ocena jak na kilka uśmiechów
Zła
2008-02-16, 20:57
O faktycznie pomyliła mi się 4 z 7, hrhrhr
Chyba muszę zacząć zakładać okulary do pisania przy kompie.

A co nowego filmu braci Coen, nie możesz się wybrać się do kina gdzie grają ten film? Chyba, że czas jaki posiadasz jest mocno ograniczony, w tym przypadku pozostaje tylko czekanie.
Tigana
2008-02-16, 21:03
Chyba, że czas jaki posiadasz jest mocno ograniczony, w tym przypadku pozostaje tylko czekanie.
Niestety ostatnio jestem mocno ograniczony czasem i przestrzenią do Sosnowca, chociaż spróbuje coś pokombinować
Romulus
2008-02-16, 21:31
To ja znowu o Pokucie. Na prośbę (polecenie ) Ganda.

Generalnie film jest szufladkowany w różnych omówieniach (bo nie recenzjach) jako melodramat. Nic bardziej mylącego. To piękny, wzruszający film o nieszczęśliwej miłości, rozdzielonej przez rozgoryczoną wyobraźnię "wzgardzonej" dziewczynki. Film o prawdzie, której nie ma. O pokucie, która nie prowadzi do rozgrzeszenia. O poczuciu winy, które naznacza całe życie głównej bohaterki. Film opowiada historię, która mogła się wydarzyć z obietnicą dobrego zakończenia, które mogło się ziścić, gdyby nie... Los, fatum, przeznaczenie, albo po prostu: życie.

Rozpada się on na 3 części. Każda to jakby oddzielny film. Wszystkie łączą się w finale. Film ten jest ekranizacją powieści Iana McEwana, która postanowiłem nabyć, bo nie mogę po obejrzeniu filmu jej nie przeczytać. Tak jak pisałem wcześniej: muszę mieć ten film, po prostu nie wyobrażam sobie, że nie miałbym go w swojej filmotece. Dawno już nie oglądałem filmu, który poruszyłby mnie tak bardzo. O miłości bez schematów znanych z melodramatów "konwencjonalnych". I cały jego urok tkwi w niedopowiedzeniach, w tym co widz musi sam sobie dopowiedzieć łącznie z tą najtrudniejszą częścią tej historii. Zmusza do tego zakończenie, wyznanie głownej bohaterki po wielu latach, w trakcie wywiadu telewizyjnego.

Po tym filmie nie mozna ot tak po prostu pójść na kolejny seans łzawej komedii romantycznej. Ani obejrzeć żadnej love story bez zniecierpliwienia. Ten film to pozycja obowiązkowa. Dla każdego, kto szuka w kinie czasami czegoś więcej niż rozrywka.
Gand
2008-02-16, 23:12

A w zakichanym Sosnowcu nie ma tego filmu Owszem mamy dwa (pseudo)kina, ale oczywiście z okazji Walentynek można w nich obejrzeć tylko takie arcydzieła jak "Lejdis", "Rozmowy wieczorne" czy "P.S Kocham Cię"
Tigano, powiem ci tylko tyle, że u mnie jest identyczna sytuacja. Z tym, że ja zniecierpliwiony beznadziejnością mojego kina [ciekawe, kiedy zagrają Sweeney Todd....] film po prostu... ściągnąłem. : P Oczywiście gdy pojawi się u mnie w kinie zapewne wybiorę się nań tak czy siak, ale nie chciało mi się czekać. Zwłaszcza, że bardzo chciałem go zobaczyć.
Kasmira
2008-02-17, 15:35
Dosłownie parę minutek temu skończyłam oglądać "Człowieka Przyszłości" z Robinem Williamsen i Samem Neilem. Film można porównać do tytułów "Ja, Robot", czy "A.I.". Trąca o zagadnienie czym jest człowieczeństwo i co sprawia, ze kogoś można nazwać człowiekiem. Film mi osobiście sie bardzo podobał, a i reszcie rodzinki też. Pełen humoru, a daje też do myślenia, zakończenie smutne, ale wesołe. Od taki nieco inny niż wszystkie filmy Naprawdę polecam bo trudno coś więcej napisać niż własne nieco zagmatwane odczucia. Dziewczynom polecam wziąć zapas chusteczek, bo ja beczałam co sie rzadko zdarza.
Tigana
2008-02-23, 00:23
Czego gały nie widziały Dwa kina w Sosnowcu, oba zapowiadały, że wyświetlą najnowszy film Burtona i oczywiście oba zrezygnowały. No bo po co jakiś bardziej skomplikowany film, dla garstki fanów, kiedy tyle pięknych i śłitaśnych komedyj romantycznych można puścić w kinie. HORROR.
jeke
2008-02-25, 13:26
Wojna Charliego Wilsona
reż. Mike Nichols

Film podobno oparty na faktach. Piszę "podobno", bo niestety nie znam historii Stanów Zjednoczonych, szczególnie tej zakulisowej, na tyle dobrze, by móc zweryfikować prawdziwość sfilmowanej opowieści.
Jest ona jednak zapodana w ten sposób, że nawet komuś mocno średnio orientującemu się w podłożu konfliktu w Afganistanie (lata 80-te), film może się spodobać.

Bardzo dobra obsada aktorska, świetne, dowcipne dialogi i ciekawa, płynna fabuła zapewniają rozrywkę na bardzo przyzwoitym poziomie.
Mnie się podobało - szczególnie postaci i kwestie agenta Gus'a (postać kreowana przez Philipa Seymoura Hoffmana) i kongresmena Charlie Wilson'a (Tom Hanks).
Dodatkowa pochwała dla filmu za brak patriotycznego zadęcia typu "my Amerykanie znów ratujemy/uratowalismy świat, w imię demokracji, niepodległości etc" zazwyczaj towarzyszącemu tego typu produkcjom. Zakulisowe operacje i postaci, w których gestii leży być lub nie być jakiegoś kraju, pokazano w sposób bardzo rzeczywisty. Z wszelkimi ich wadami, niekompetencja i niejednokrotnie niewiedzą.
7/10
jeke
2008-03-04, 15:09
Zapytam - może ktoś widział i cokolwiek powie...
Rzucił mi się w oczy tytuł "Istota doskonała". Coś ponoć o wampirach, czy jakoś tak. Ktoś to oglądał?
Warto wypożyczyć?
ASX76
2008-03-05, 14:48
Zapytam - może ktoś widział i cokolwiek powie...
Rzucił mi się w oczy tytuł "Istota doskonała". Coś ponoć o wampirach, czy jakoś tak. Ktoś to oglądał?
Warto wypożyczyć?

Filmu co prawda nie oglądałem, ale biorąc pod uwagę wypowiedzi osób, które zainteresowały się tą produkcją - nie warto. Gdyby to było coś w miarę sensownego na pewno "obiłoby się" o moje małe uszy.
Tigana
2008-03-07, 22:45
"John Rambo" Bez wątpienia słabiutki fil, najgorszy z całej serii. Sly jest kijowo ubrany, porusza się z gracją niedźwiedzia i jeszcze bełkocze coś pod nosem. Niestety to nie "dwójka" gdy rozprawiał się z Armią Czerwoną w wietnamskiej dżungli czy na pustyniach Afganistanu.Co gorsza zabrakło w tym filmie miejsca na ciekawie zarysowaną postać głównego oponenta - od początku jest pokazany jako skurczybyk pierwszego sortu, ale to wszystko. Zero komentarza - a chociażby taki Rusek z "trójki" był całkiem, całkiem.Scenariusz - ponoć jest, ale tylko ponoć, bo w sumie jest zbędny. Tak więc ocena filmu 1/10
Koszmar, ale....
Sceny walki są świetne - naturalizm, naturalizm, naturalizm. Flaki, krew, członki wszystko to przewala się przez ekran na w dużych ilościach, i w dużych zbliżeniach. A jak Sly dobiera sie do karabinu maszynowego (prawie działka) to dech zapiera. Pod tym względem 10/10
Ł
2008-03-14, 18:31
Konkwale (2006)


Rzym, rok 1458. Pięć lat po upadku Konstantynopola i przejęciu go przez wyznawców Islamu umiera papież Kalikst III pozostawiając Kościół na rozstaju dróg...

Głownym bohaterem jest Rodrigo de Borgia, 26 letni "karydynał-bratanek" (nazywany tak pogardliwie przez innych karydnałów, z powodu wieku i pokrewieństwa z papaieżem). W momencie śmierci swego protektora on i jego brat (dowódca straży papaieskiej) muszą uciekac do hiszpanii przez zemstą rzymskich rodów. Borgia jednak decyduje się na pozostanie. Film zaczyna się właściwie sceną miłosną karynała-bratanka i jego kochanki która zostaje przerwana przez więść o rychłym końcu papieża.

Moim zdaniem w filmie przedewszystkim bardzo dobra jest gra aktorska. Przez cały film mamy ten sam wysoki poziom każdy z kardynłów ma swoj charakter i to widać. Manakamentem jest natomiast scnariusz - niby głownym bohaterem jest Borgia ale im dalej końca filmu tym mniej to widać. Wątek kochanki i rywala-biskupa też jest jakiś taki miałki, pojawia się tylko żeby się nie rozwinąć. Na plus napewo idzie bardzo mocno osadzenie w realiach historycznych o których wspomina się często i gęsto [sieci powiązań, chołdów, protektoratów, przekupstw]. Głównym wątkiem filmu jest przecież polityka - wybór nowego "władcy świata". Film nie jest jednak antyklerykalny na siłę, w dość żetelny sposób traktuje tamte realia. Scenografia jest dobra ale bez fajerwerków.

Generalnie po obejrzeniu ma się uczucie że czegoś tutaj zabrakło, że można by to jakoś inaczej przedstawić - a jednocześnie nie ma żalu i poczucia straconego czasu. W sumie półtorej godziny filmu mija dość szybko. Polecam, może nie gorąco.
Farin
2008-03-20, 20:40
Widziałem sobie taki oto filmik:
"Vexille" - pełnometrażowe anime. Klimaty oczywiście SF.
Wszystko by było w porządku: wartka akcja, trochę filozofii, roboty bardzo ciekawie pomyślane, fabuła nawet niczego sobie jak na film akcji, itp.
Niestety daję filmowi 5/10 gdyż pojawia się tu podstawowy błąd, który jak na ironię jest znakiem firmowym filmów akcji+SF from holywood, a przedstawię go za pomocą obrazka:
Tanit
2008-03-21, 17:10
właśnie skończyłam oglądać '1408' (horror/thriller)
Opowiada o autorze książek rozy opisującym straszne miejsca. Michael dostaje od kogoś kartkę by 'nie wchodził do pokoju 1408'. Ktoś go podpuszczał? jednak wyobraźnia pisarza bierze górę i po kilku trudnościach wynajmuje w hotelu 'Dolphin' pokój 1408...

Horror jak horror. Po prosu go oglądając jest filmem po prostu... z innej perspektywy jest ciekawym portretem psychologicznym osoby po trudnych doświadczeniach emocjonalnych. Poprzez podłe halucynacje (a może prawdę - jak to w horrorach nigdy nie wiadomo) bohater poznaje sam siebie, rozumie siebie własne postępowanie. Jako silna osobowość nie daje ponieść się uczuciom. gdyby nie podtekst psychologiczny byłby to film mierny... a w takim wypadku...
Oceniam go na aż 4,5/10

Au revoir!
Romulus
2008-03-22, 12:26
Horror widziałem lepszy w czwartek o 23.00 na tvp2. Film dokumentalny: Egzorcyzmy Anneliese Michel. Na kanwie opowiadanej w nim historii powstał fabularny obraz Egzorcyzmy Emily Rose.

Ten był jednak przerażający o wiele, wiele bardziej niż jakikolwiek inny horror, jaki w życiu oglądałem. Bo była to prawdziwa historia opętanej dziewczynki, która poświęciła się, aby dać Świadectwo. A najbardziej przerażające w tym filmie były utrwalone na taśmie zapisy egzorcyzmów i głos demonów, które ją opętały. Ich strach przed Matką Boską.

Kładłem się spać autentycznie przerażony i bałem się zamknąć oczy. Nie jestem przesadnie religijny, ale strach który czułem i intensywność szatana w tym filmie kazały mi się zastanowić nad moją własną postawą. Nawet pisanie o tym filmie i przypominanie sobie po raz kolejny tych odgłosów sprawia, że ciary mi po plecach pełzają.
Tanit
2008-03-22, 13:05
Filmik do śniadanka 'The Simpsons - Movie'
A mój komentarz: Film tylko do śniadanka.
Głupi i naciągany. Nawet humor simpsonowski jakiś taki blady Lekko zaśmiałam sie tylko raz i tylko raz uśmiechnęłam się pod nosem. Tak, to przeszłam koło niego bardzo obojętnie.
Co na (+)? Dobry polski Dubbing i 2-3 kwestie nawiązujące do polskich realiów.
Generalnie, strata czasu i tym bardziej pieniędzy (gdyby ktoś szedł do kina lub, chrońcie bogowie, kupił na dvd).
Ocena 3/10 Choć chyba i tak za wysoka

Au revoir!
Mogget
2008-03-22, 15:11
Horror widziałem lepszy w czwartek o 23.00 na tvp2. Film dokumentalny: Egzorcyzmy Anneliese Michel. Na kanwie opowiadanej w nim historii powstał fabularny obraz Egzorcyzmy Emily Rose.

Oglądałem ten film i naprawdę chyba nigdy nie widziałem czegoś tak strasznego zwłaszcza, że wiedza iż to zdarzyło się naprawdę potęgowała strach.Anneliese podczas swego opętania mówiła sześcioma głosami: Kaina, Judasz, Lucyfera, Hitlera, Nerona i Fleischmanna i to właśnie fragmenty nagrań tych głosów budziły we mnie niepokój-coś nie do opisania po prostu.
Śmiercią dziewczyny obarczono jej rodziców i kapłanów odprawiających egzorcyzmy, jednak jako materiału dowodowego w sprawie nie wykorzystano między innymi ponad 50 taśm z nagraniami egzorcyzmów!!Według dzisiejszych badań za śmierć dziewczyny powinni zostać osądzeni lekarze którzy uznali dziewczynę jako osobę chorą na padaczkę.
Wilko
2008-03-25, 13:48
Ghost in the shell 3: Solid State Society

Na pewno tytuł dla wielu znany z dwóch poprzednich filmów (Ghost in the shell, Ghost in the shell: Innocence) i dwóch serii serialu anime (GITS S.A.C., GITS S.A.C. 2nd GIG). Jako, że miała to być kontynuacja, a właściwie nowy odcinek tak długo ciągnącej się historii nie spodziewałam się zbyt wiele, tym bardziej, że druga seria serialu anime (GITS S.A.C. 2nd GIG) była już dużo gorsza i zmieniła troszkę klimat. Trzeci film był dla mnie bardzo miłą niespodzianką. Zachwyciłam się nim jak pierwszą serią serialu.
Historia może nie jest zbyt skomplikowana i jak już pisałam jest to kontynuacja obu serii to jest zrobiona doskonale. Tylko, żeby docenić prawdziwą wartość tego filmu trzeba obejrzeć wszystko co się do tej pory ukazało. Inaczej będzie to tylko jakieś tam anime. Wiele rzeczy jest wytłumaczonych wcześniej, wielu trzeba się domyślić, ale wszystko było tak skonstruowane w poprzednich częściach, żeby ze zrozumieniem wszystkiego nie było problemu. Mimo, że film Ghost in the shell i Ghost in the shell: Innocence nie były związane z serią, wykorzystano jedynie postacie to i tak dla lepszego efektu przydałoby się to wszystko obejrzeć. Moim zdaniem jednak warto.

Z przyjemnością dam 9/10, szkoda tylko, że bez poprzednich części film traci dużo ze swojej genialności.

Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street

Kiedy widziałam zwiastun zbytnio nie zachęcił mnie do obejrzenia. Nawet nazwisko Burton, nie namówiło mnie do tego. Szkoda, że wtedy pominęłam jeden szczegół - musical. Okazało się, że właśnie ostatnimi czasy mam wielką ochotę na musicale! No i stało się, zobaczyłam film...
Okazało się najlepszą rzeczą, jaką zrobiłam. Jakoś łatwo wprawić mnie w zachwyt, ale ten film uważam za wyjątkowy. Uśmiałam się na nim nie mało, chociaż może szarość Londynu nie była niczym śmiesznym, ale krew lała się strumieniami prawie, jak w Kill Billu. Nawet z przymrużeniem oka powiedziałam bym, że to najkrwawszy film świata. Jednak nie to jest najważniejsze. Doskonała obsada, doskonała gra aktorska (chociaż miałabym zastrzeżenia do Deepa, za zupełna obojętność, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie postaci Sweeney Todda zgranej inaczej), muzyka "straszna" idealnie pasująca do całej scenerii. Może czasem zbytnio widać nienaturalne efekty, ale nie ma to największego znaczenia. Po obejrzeniu dawno nie miałam takiego doskonałego humoru i postanowienia zakupu filmu, gdy tyko ukaże się na DVD.

10/10 dla miłośników pokręconego humoru. : P
Ł
2008-03-30, 00:41

Highlander: The Search for Vengeance (2007). Pierwszy nieśmiertelny był filmem na tyle kultowym że chyba bije rekordy w przeróżnych klonach, serialach spin-offach sygnowanych tytułem Nieśmiertelny: coś tam. Kwestią czasu było to aż trafi na grunt anime (nie pieerwszy kreskówkowy nieśmiertelny, swego czasu na polsacie była puszczana amerykańska kreskówka). Reżyserką zajoł się tym Yoshiaki Kawajiri czyli facet znany z hitów Bloodlustów i Nindźą Scrollów a scenariusz napiasał pan Abramowitz, ten od seriali Highlanderowych. Wyszedł średniak ale przyjemny. Japońskie komiksowe efekciarstwo, stare jak świat patenty fabularne, sporo naciągania i niedociągnieć. Głowny bohater to stanrardowy małomówmy wymiatacz którego zemsta gna i gna przez 2 tysiące lat, ale prawdziwie fajną postacią jest główny zły - poprostu jest fajny i dla niego warto ten film obejrzeć. Jego stoickie podejście do rzeczywistości (o rzym upada...), pewne szlachectwo, pewna celowość. Naprawdę fajna postać i czasami mam wrazenie że główny bohater jest wymówką do pokazania właśnie główego złego, szkoda że nie zaakcentowano tego bardziej. Nie dane za to było mi zrozumieć wiekszość innych postaci, szczególnie mentora głównego bohatera. Ogólnie można obejrzeć, szczególnie jak ktoś lubi nieśmiertelne klimatu i poporzednie filmy Yoshakiego, ale żaden mus.
Farin
2008-03-30, 17:48
Wilko - Pierwszy Ghost to kult porównywany często z Blade Runner
Solid State Society mnie nie powalił, choć przyznam ci rację, że lepszy od drugiej serii serialu. Przy okazji nadmienię, że obiła mi się o uszy plotka o trzeciej serii w produkcji :]

Łaku - wielkie dzięki za info - nie słyszałem o tym projekcie i z zaciekawieniem sie za niego wezmę.

Deja Vu - Niczego sobie pomysł i 3/4 fabuły. Końcówka jednak spowodowała spadek oceny z 7/10 na 5/10.
Film Opowiada, o tym jak to w pewnym amerykańskim miasteczku wybucha prom przewozący Marynarzy na przepustkach, dzieci i ogólnie ludzi :]
Główny bohater jest ekspertem od wybuchów. Po "zaprezentowaniu" swych umiejętności trafia do nowo utworzonej jednostki specjalnej... Niby scenariusz wielokrotnie powielany to jednak nie licząc końcówki zainteresował mnie na tyle aby przykuć do ekranu nie zważając, że mi jajecznica stygnie :]
Romulus
2008-04-08, 21:18
Ludziska obejrzyjcie ONCE. Skromny film za 3 tysiące funciaków bez szczególnie istotnej fabuły. Zbudowany na epizodach i emocjach. Film pełen niesamowitej muzyki, wprawiający w nastrój uniesienia. Bezpretensjonalny i uroczy. Dawno nie oglądałem filmu, po którym publiczność zgotowałaby taką gorącą owację.
Wszystko co dobrego przeczytaliście o nim to prawda. Aczkolwiek nie jest to dzieło wybitne. Podejrzewam nawet, że scenariusz to była czysta improwizacja, ale nie chodzi o artyzm, tylko o czysta poezję, której jest w nim pełno. A od momentu, kiedy bohaterowie zaśpiewali Oscarową piosenkę Falling Slowly - przestałem w ogóle zwracać uwagę na napisy dialogowe.

Teraz poluję na soundtrack. A w ogóle Glenn Hansard i Marketa Irglova zapadają w pamięć z powodu swej zwyczajności. Małe dzieło sztuki. Być może przypadkowe, mimowolne - ale jakie to ma znaczenie w ostateczności?

A tu link do "teledysku" do Falling slowly i swoisty zwiastun tego filmu:

http://pl.youtube.com/watch?v=CoSL_qayMCc

No, no przyszło mi sięc edytować po tylu tygodniach...

Obejrzałem dziś FRACTURE, mój najnowszy nabytek na dvd. Polski tytuł "Słaby punkt".
Jest to rewelacyjny thriller z Anthonym Hopkinsem i Ryanem Goslingiem.

Sytuacja wyjściowa fabuły jest taka: genialny (a jakże) naukowiec (A. Hopkins) dowiaduje się, ze zdradza go żona. Obmyśla zbrodnię doskonałą. I zabija żonę. Do akcji wkracza ambitny prokurator, który własnie ma odejść do prestiżowej kancelarii, a to ma być taka łatwa sprawa: oskarzony się przyznał, dowody winy są oczywiste. Aż tu nagle sprawa się krok po kroku sypie i zbrodniarzowi "grozi" niewinność. Rozpoczyna się ciekawa rozgrywka.

Film ten to rewelacyjnie skrojony dreszczowiec, ze świetną, doskonale pomyślaną fabułą. I rewelacyjnymi aktorami w rolach głównych. Oglądałem go drugi raz (pierwszy w kinie) i nadal mnie nie nużył.

Minusy są w zasadzie dwa. Pierwszy to taki quasi minus: bo już do konwencji takich filmów nalezy, ze główny bohater niemal w ostatniej chwili domyśla się prawdy. Więc trudno tu robić zarzut z tego, zwłaszcza, że podane jest to tak ciekawie i inteligentnie.

Drugi minus to fakt, ze grająca drugoplanową rolę Rosamund Pike jest tak mało obecna w tym filmie. A mam do niej słabość
Romulus
2008-05-10, 14:55
Obejrzałem wczoraj, wprawdzie nie film, ale inne ciekawe dzieło. Chodzi mi o musical UPIÓR W OPERZE Andrew Lloyda Webbera, który grany jest obecnie w warszawskim Teatrze Muzycznym ROMA. Musical ten to obecnie hit sezonu i to, podejrzewam, niejednego. Bilety wyprzedane na pół roku do przodu. Sala wypchana po brzegi, nawet w najgorszych miejscach na najwyższych balkonach. Nam przydarzyło się siedzieć pośrodku, na parterze.

O musicalach mam blade pojęcie, bo mnie nie interesują. Nawet, kiedy są pokazywane w telewizji. Zatem moja opinia jest skażona faktem, że było to moje pierwsze takie doświadczenie "na żywo".

Fabuła Upiora w Operze jest z grubsza większości znana, nie będę jej zatem streszczał. Jeśli chodzi o nią to nie jest może porywająca: taka mroczna historia miłosna, która - szczerze mówiąc - specjalnie mnie nie poruszyła, ale też nie odstręczała. Jest to przykład tego, że nawet banalne wydawałoby się historie można opowiedzieć w sposób porywający. Bo o sukcesie tego spektaklu świadczy nie tylko swietna machina promocyjna i jego "legenda", fakt że to dzieło klasyczne w swym gatunku a w Polsce jeszcze do tej pory nie było wystawiane. Te elementy również miały znaczenie. Ale nie wystarczyłyby, aby zapewnić taki sukces.

Moim zdaniem miarą tego sukcesu jest wystawna realizacja. Nawet krytycy, którym się ten musical w polskiej wersji nie podobał musieli przyznać, że nie żałowano środków na jego realizację. I to robi wrażenie - zważywszy, że teatr ROMA nie powala wielkością sali. A mimo to na scenie udało się oddać przestrzeń opery i jej lochów. Pomogły temu nie tylko scenografia, ale także efekty specjalne. Kilka iluzjonistycznych sztuczek - moja ulubiona to ta ze sceny na cmentarzu - nadaje widowisku naprawdę magicznego charakteru, chwyta, robi wrażenie, uwodzi. Podobnie jak finał, kiedy już aktorzy "schodzą ze sceny". Wreszcie, sceną, która jest bardzo efektowna jest schodzenie do lochów opery - miałem wrażenie jakbym oglądał wystawne widowisko filmowe a nie - jakby tego nie zwać - po prostu spektakl teatralny.

Nie będzie dużym spoilerem, jeśli napiszę, że wielki żyrandol wciągany na początku akcji, musi kiedyś spaść. To chyba największy "efekt specjalny" tego widowiska i całkiem zasłużenie. Chociaż jego upadek może wydawać się zapowiedzią czegoś straszniejszego później, to jednak tak się nie dzieje - to można poczytać za minus. Ta efektywna strzelba po prostu za szybko wypaliła - ale może się czepiam.

Jeśli chodzi o aktorów to docenić mogę tylko grającego Upiora Damiana Aleksandra. Jego zmiennikiem jest Łukasz Zagrobelny i podobno jest lepszy, ale my się na niego w piątek, tzn. wczoraj nie załapaliśmy. Za to nasza kolezanka spotkała go w kuluarach i zrobiła sobie zdjęcie... Tak czy siak, Damian Aleksander w roli Upiora jest naprawdę niezły w tworzeniu kreacji nieszczęśliwego i samotnego artysty, który jest zakochany w pięknej solistce. Pozostała obsada - mam wrażenie- że była tylko tłem dla jego kreacji. Ale to w sumie on jest głównym bohaterem, więc nie ma co się dziwić. Zwłaszcza że aktora tego kojarzyłem z niemiłosiernych chałtur w telewizji. Ale teraz wiem, że odstawiał tam chałtury dla pieniędzy, a w teatrze gra. Szacunek.

Pisać o musicalu i nie wspomnieć o muzyce to byłoby karygodne niedopatrzenie. Aczkolwiek zostawiłem ją na koniec, bo specjalnie mnie nie zachwycała. Poza głównym, przebojowym, znanym na całym świecie tematem, który w niektórych scenach - schodzenie do lochów - wzbudzał dreszcze na plecach i przydawał widowisku rozmachu, uroku, dreszczyka i magii. Reszty piosenek nie kojarzę, poza tym utworem. Chociaż zaczyna się on niemal barokowo i patetycznie: "Jestem aniołem muzyki, chodź do anioła muzyki" (tak też jest w angielskim oryginale). Myślę, ze każdy po obejrzeniu tego musicalu wyjdzie z teatru własnie z tym utworem "na uszach".

Na koniec - oceniał nie będę, bo nie mam porównania. Ale polecić mogę, choć bilety drogie i trzeba je - chyba nadal - rezerwować z półrocznym wyprzedzeniem. Na koniec była długa owacja na stojąco, zasłużona według mnie. Myślę, że po tym widowisku będę częściej dawał się skusić na musicale. Na pewno w ROMIE (choć jakiś nawiew lub klimatyzacja byłyby wskazane).

Machina promocyjna musicalu chwyciła i mnie w swoje sidła. Kupiłem za 20 zł ekskluzywnie wydany program z załączoną płytką (jeszcze nie przejrzałem) i skusiłem się na musicalową koszulkę. Gdybym miał przy sobie więcej pieniędzy kupiłbym i smycz Straszne.

A tu wklejam link do stron ROMY, gdzie mozna odsłuchac najpopularniejszych piosenek z tego musicalu łącznie z tą najbardziej przebojową:
http://www.teatrroma.pl/index2.html
Tigana
2008-05-12, 22:52
Ostatnio obejrzałem dwa nie żłe, a nawet dobre filmy "Królestwo" o agentach FBI w Arabii Saudyjskiej (świetne sceny strzelanin, dobre aktorstwo) oraz "Ostre psy" - angielski pastisz kina akcji i nie tylko. Nie dość, że jest to naprawdę śmieszny film to samo zakończenie -czysty odjazd. Oba filmu gorąco polecam.

Strona 1 z 61, 2, 3, 4, 5, 6

Powiązane wątki

Anime - jakie polecacie?
Meksyk
BIOS - Konfiguracja - Pełen OPIS , Przerwania
Chiny
Klasyki sf
SexSexSexSixSixSix
Badania genetyczne w diagnozowaniu ZM
Marcin Mortka
Duch w Maszynie
Kondycja fantastyki
Matrix
Nasze postrzeganie krajów i narodów.
School Rumble
No co z tą prawdą?
China Miéville
Zbiór postów z for internetowych ## Indeks
Odnośniki,